| Autor |
Wiadomość |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Zawsze chcialem zostac architektem. Przez wiele lat chodzily mi po glowie te plany. W liceum stwierdzilem ze geodezja bedzie moim zawodem przyszlosci i tak sie stalo wyladowalem na studiach o kierunku geodezja i kartografia. Narazie dopiero zaczalem wiec nie znaczy to ze nie zmienie jeszcze swoich planów;P
Zawsze chcialem zostac architektem. Przez wiele lat chodzily mi po glowie te plany. W liceum stwierdzilem ze geodezja bedzie moim zawodem przyszlosci i tak sie stalo wyladowalem na studiach o kierunku geodezja i kartografia. Narazie dopiero zaczalem wiec nie znaczy to ze nie zmienie jeszcze swoich planów;P
|
|
|
 |
Napisane: 2009-03-08, 22:07 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
ja chciałam być adwokatem.... - nie wiem skąd mi sie zrodził taki pomysł - ale penie za duż filmów amerykański ..... w swoim czasie jeszce była nauczycielka.....
Ale ani jedno ani drugie sie nie ziściło - choć ciągle marzy mi się to prawo.... bo na pedagoga to zbytnio nerwowa jestem... :D
ja chciałam być adwokatem.... - nie wiem skąd mi sie zrodził taki pomysł - ale penie za duż filmów amerykański ..... w swoim czasie jeszce była nauczycielka.....
Ale ani jedno ani drugie sie nie ziściło - choć ciągle marzy mi się to prawo.... bo na pedagoga to zbytnio nerwowa jestem... :D
|
|
|
 |
Napisane: 2009-03-08, 22:01 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
sędzia jak Anna Maria Wesołowska:)
sędzia jak Anna Maria Wesołowska:)
|
|
|
 |
Napisane: 2009-02-23, 17:12 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Chcialam byc taka jak moj tato :)
[i]Chcialam byc taka jak moj tato :)[/i]
|
|
|
 |
Napisane: 2009-02-23, 14:23 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Moje dziecięce, można powiedzieć, marzenia, mimo upływu dwudziestu paru lat właściwie się nie zmieniły. Moje marzenia apropos przyszłości niemal od zawsze wiązały się z zawodem informatyka (komputery fascynowały mnie od najmłodszych lat, odkąd miałem z nimi do czynienia, a było to naprawdę dawno) - wszystko to dzięki tacie, który taki kierunek studiów ukończył i taki zawód podjął że dzięki Jego pracy mogłem mieć kontakt z tym diabelstwem (pamiętam nawet zamierzchłe czasy kart dziurkowanych - jeśli ktoś wie, co mam na myśli ;)) - mniejszy, bądź większy - od swojego wczesnego dzieciństwa. Plany się w zasadzie po dziś dzień nie zmieniły (mimo, iż spróbowałem i wiem już, że tak gałąź nauki, która się z tym nierozerwalnie wiążne, tj. matematyka łatwa nie jest). Edukację w tym kierunku zamierzam jeszcze kiedyś kontynuować. Zbytnio mnie to kręci :D Niedawno doszła jeszcze jedna profesja, ale rezygnacja chyba na zawsze. Tym zawodem (na prawie równym poziomie, co wcześniej, tyle, że tutaj nie mam żadnych tradycji rodzinnych itp.) jest lekarz weterynarii. Cały czas gdzieś w głębi serca mi się to marzy i biję się z myślami, ale mimo wszystko jednak chyba się poddam. I nie przeraża mnie nawet tak bardzo (a przynajmniej nie tylko) ilość wiedzy do przyswojenia co coś zupełnie innego. Może ludzie, którzy pracują w tym zawodzie z czasem obojętnieją, ale ja nie potrafię. Nie potrafię patrzeć na cierpienie zwierzaków i nie uronić ani jednej łzy. Wprawdzie praca weterynarza niesie i dobre strony, bo pomaga się zwierzakom (i to mnie najbardziej pociąga), ale czasem też zdarzają się sytuacje, że trzeba jakiemuś zwierzakowi ulżyć w cierpieniu i zakończyć Jego życie. Dla 'normalnego' człowieka [zwłaszcza, jeśli tyczy się to obcego zwierzęcia] jest to smutna konieczność i być może potrafi się uzbroić w jakiś pancerz, by nie przeżywać.... ale nie ja. Nie raz zdarza mi się czytać różne artykuły, oglądać zdjęcia biednych, dręczonych zwierząt i łzy lecą mi ciurkiem. Jestem pewien, że w takiej pracy byłoby tak samo. I choć wiele osób mówiło i mówi mi, że z taką wrażliwością byłbym tylko lepszy, niż gorszy w tym fachu to ja - patrząc sobie głęboko w oczy sądzę, że z takim sercem to nie ma czego szukać w tym fachu :). No, ale - marzenia mimo wszystko zostają...
Moje dziecięce, można powiedzieć, marzenia, mimo upływu dwudziestu paru lat właściwie się nie zmieniły. Moje marzenia apropos przyszłości niemal od zawsze wiązały się z zawodem informatyka (komputery fascynowały mnie od najmłodszych lat, odkąd miałem z nimi do czynienia, a było to naprawdę dawno) - wszystko to dzięki tacie, który taki kierunek studiów ukończył i taki zawód podjął że dzięki Jego pracy mogłem mieć kontakt z tym diabelstwem (pamiętam nawet zamierzchłe czasy kart dziurkowanych - jeśli ktoś wie, co mam na myśli ;)) - mniejszy, bądź większy - od swojego wczesnego dzieciństwa. Plany się w zasadzie po dziś dzień nie zmieniły (mimo, iż spróbowałem i wiem już, że tak gałąź nauki, która się z tym nierozerwalnie wiążne, tj. matematyka łatwa nie jest). Edukację w tym kierunku zamierzam jeszcze kiedyś kontynuować. Zbytnio mnie to kręci :D Niedawno doszła jeszcze jedna profesja, ale rezygnacja chyba na zawsze. Tym zawodem (na prawie równym poziomie, co wcześniej, tyle, że tutaj nie mam żadnych tradycji rodzinnych itp.) jest lekarz weterynarii. Cały czas gdzieś w głębi serca mi się to marzy i biję się z myślami, ale mimo wszystko jednak chyba się poddam. I nie przeraża mnie nawet tak bardzo (a przynajmniej nie tylko) ilość wiedzy do przyswojenia co coś zupełnie innego. Może ludzie, którzy pracują w tym zawodzie z czasem obojętnieją, ale ja nie potrafię. Nie potrafię patrzeć na cierpienie zwierzaków i nie uronić ani jednej łzy. Wprawdzie praca weterynarza niesie i dobre strony, bo pomaga się zwierzakom (i to mnie najbardziej pociąga), ale czasem też zdarzają się sytuacje, że trzeba jakiemuś zwierzakowi ulżyć w cierpieniu i zakończyć Jego życie. Dla 'normalnego' człowieka [zwłaszcza, jeśli tyczy się to obcego zwierzęcia] jest to smutna konieczność i być może potrafi się uzbroić w jakiś pancerz, by nie przeżywać.... ale nie ja. Nie raz zdarza mi się czytać różne artykuły, oglądać zdjęcia biednych, dręczonych zwierząt i łzy lecą mi ciurkiem. Jestem pewien, że w takiej pracy byłoby tak samo. I choć wiele osób mówiło i mówi mi, że z taką wrażliwością byłbym tylko lepszy, niż gorszy w tym fachu to ja - patrząc sobie głęboko w oczy sądzę, że z takim sercem to nie ma czego szukać w tym fachu :). No, ale - marzenia mimo wszystko zostają...
|
|
|
 |
Napisane: 2009-02-23, 00:50 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
zawodowym Footballista amerykanskim
zawodowym Footballista amerykanskim
|
|
|
 |
Napisane: 2009-01-04, 19:53 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
astonfan, to teraz już wiem, skąd ten zapał do samochodów :)
Mam nadzieje, że uda Ci się zrealizować to o czym myślisz :]
[b]astonfan[/b], to teraz już wiem, skąd ten zapał do samochodów :)
Mam nadzieje, że uda Ci się zrealizować to o czym myślisz :]
|
|
|
 |
Napisane: 2009-01-03, 22:50 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
misia24, mam zamiar od przyszłego roku zacząć startować w KJS-ach, następnie walczyć o licencję rajdową, a potem to już samo jakoś mam nadzieję pójdzie :)
[b]misia24[/b], mam zamiar od przyszłego roku zacząć startować w KJS-ach, następnie walczyć o licencję rajdową, a potem to już samo jakoś mam nadzieję pójdzie :)
|
|
|
 |
Napisane: 2008-10-24, 16:45 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Hehe Widze rózne plany były...
Ja chciałam byc od zawsze lekarzem weterynarii... Ale minęło mi w czasie podstawówki gdy mnei postraszyli egzaminami na studyjka :D
A potem? Potem to juz nie było planów ....
Tak to bywa w życiu... ze marzyć można ale nie zawsze da sie wykonać te marzenia...
Ale zawsze chciałam związać swoją prace zawodowa z transportem co tez udało mi sie uczynic w latach 2006-2008 :)
Moze jeszcze kiedys uda sie na nowo wrócic do tej branży... :)
Hehe Widze rózne plany były...
Ja chciałam byc od zawsze lekarzem weterynarii... Ale minęło mi w czasie podstawówki gdy mnei postraszyli egzaminami na studyjka :D
A potem? Potem to juz nie było planów ....
Tak to bywa w życiu... ze marzyć można ale nie zawsze da sie wykonać te marzenia...
Ale zawsze chciałam związać swoją prace zawodowa z transportem co tez udało mi sie uczynic w latach 2006-2008 :)
Moze jeszcze kiedys uda sie na nowo wrócic do tej branży... :)
|
|
|
 |
Napisane: 2008-10-23, 21:54 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Ja od wczesnej podstawówki, odkąd liznęłam obcego języka, chciałam zostać tłumaczem ;) zawsze mnie to kręciło, chciałam znać kilka języków obcych tym zarabiać na życie ;)) z takim przekonaniem żyłam przez cała podstawówkę, aż do 2-3 klasy gimnazjum ;)) niestety przykra rzeczywistość (czytaj totalny brak zainteresowania historią, geografią i ogromne problemu z uczeniem się tych przedmiotów) zmusiły mnie do zmiany planów ;) nie byłabym w stanie całe zycie babrać się w historii obcych narodów i geografii - co niestety jest konieczne na studiach lingwistycznych ;) idąc do liceum odkryłam swoją nowa pasję - i wyszło na to, że wbrew pozorom jestem umysł ścisły ;p ;p ;p kręci mnie matematyka, fizyka i pokrewne :D dlatego teraz klasa mat-fiz-inf a później jeszcze nie wiem, ale najchętniej coś związanego z informatyką albo elektroniką ;))
Ja od wczesnej podstawówki, odkąd liznęłam obcego języka, chciałam zostać tłumaczem ;) zawsze mnie to kręciło, chciałam znać kilka języków obcych tym zarabiać na życie ;)) z takim przekonaniem żyłam przez cała podstawówkę, aż do 2-3 klasy gimnazjum ;)) niestety przykra rzeczywistość (czytaj totalny brak zainteresowania historią, geografią i ogromne problemu z uczeniem się tych przedmiotów) zmusiły mnie do zmiany planów ;) nie byłabym w stanie całe zycie babrać się w historii obcych narodów i geografii - co niestety jest konieczne na studiach lingwistycznych ;) idąc do liceum odkryłam swoją nowa pasję - i wyszło na to, że wbrew pozorom jestem umysł ścisły ;p ;p ;p kręci mnie matematyka, fizyka i pokrewne :D dlatego teraz klasa mat-fiz-inf a później jeszcze nie wiem, ale najchętniej coś związanego z informatyką albo elektroniką ;))
|
|
|
 |
Napisane: 2008-10-23, 20:34 |
|
|
 |
|