| Autor |
Wiadomość |
|
|
| |
Tytuł: |
Re: PROBLEM Z NAUCZYCIELEM JĘZYKA |
 |
|
|
Zgadzam się z tobą w 100%:) Muszę jednak podkreślić,że nie zawsze wina leży tylko po stronie uczniów. Bardzo często obserwuje się słabe przygotowanie do zawodu...nauczycieli. Jesli uczeń sobie z czymś nie radzi( oczywiście zakładając,że się stara) to jest to porażka nauczyciela. Z jego metodą nauczania jest coś nie tak- trzeba mu to delikatnie zasugerować
Zgadzam się z tobą w 100%:) Muszę jednak podkreślić,że nie zawsze wina leży tylko po stronie uczniów. Bardzo często obserwuje się słabe przygotowanie do zawodu...nauczycieli. Jesli uczeń sobie z czymś nie radzi( oczywiście zakładając,że się stara) to jest to porażka nauczyciela. Z jego metodą nauczania jest coś nie tak- trzeba mu to delikatnie zasugerować
|
|
|
 |
Napisane: 2010-05-20, 14:23 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Zgłoś sprawę do dyrektora szkoły najlepiej iść w kilka osób
Zgłoś sprawę do dyrektora szkoły najlepiej iść w kilka osób
|
|
|
 |
Napisane: 2010-03-05, 10:29 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
Wiesz, ja też miałam taki problem z nauczycielką j. polskiego, tzn to nie jest problem tylko błogosławieństwo ! Na samym początku myślałam identycznie jak ty, ale egzamin próbny pokazał, że warto było siedzieć do północy i pisać rozprawki.  Rozumiem, że j.polski to nie to samo co j. niemiecki, ale uwierz mi, że jeszcze będziesz dziękować tej nauczycielce.
Wiesz, ja też miałam taki problem z nauczycielką j. polskiego, tzn to nie jest problem tylko błogosławieństwo ! Na samym początku myślałam identycznie jak ty, ale egzamin próbny pokazał, że warto było siedzieć do północy i pisać rozprawki. :-) Rozumiem, że j.polski to nie to samo co j. niemiecki, ale uwierz mi, że jeszcze będziesz dziękować tej nauczycielce.
|
|
|
 |
Napisane: 2010-02-26, 22:20 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
Davis napisał(a): Pogadajcie z tą nauczycielką, żeby zadawała Wam trochę mniej, albo skierujcie sprawę do wychowawcy i niech on to załatwi.
To byłby strzał w kolano. Uwierz mi.
[quote="Davis"]Pogadajcie z tą nauczycielką, żeby zadawała Wam trochę mniej, albo skierujcie sprawę do wychowawcy i niech on to załatwi.[/quote]
To byłby strzał w kolano. Uwierz mi.
|
|
|
 |
Napisane: 2009-11-01, 21:49 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Buc, Zysio, cóż mi zostaje jak nie zgodzenie się z Wami? ;)
w dzisiejszych czasach ludzie dążą tylko do tego żeby robić jak najmniej, jak najmniej się wysilać, najlepiej jakby w szkole niczego nie wymagano.
A prawda jest takla, że przechodząc do kolejnego etapu nauki, w tym wypadku do liceum, dziękuje się Bogu za wymagających nauczycieli z poprzednich lat. Wysiłek włożony w naukę procentuje, brzmi jak banał, ale taka jest prawda.
Swoją drogą 40 słówek to pół godziny nauki, więc nie demonizujmy postaci nauczycielki. Ona próbuje jakims sposobem zmusić Was do ruszenia pupy i wzięcie się do roboty.
Uwierz, w szkole średniej nie będzie juz 40 słówek z dnia na dzień, tylko (mówię z własnego przykładu) 200 zadań z fizyki, które trzeba rozwiązać i opanować na następny dzień. Z każdym rokiem wymagania będą rosły, na studiach będzie jeszcze ciężej. Nikt po główce nie pogłaszcze. Jeśli nauka tak bardzo Ci ciąży - skończ karierę na gimnazjum.
[ Dodano: 2009-10-30, 20:06 ] ps. asia - witam w klubie_ciekawych_metod_oceniania_z_polskiego :P u mnie sor bierze od trzech lat tylko garstke 'ulubionych' osób do odpowiedzi, nie słucha, zazwyczaj przerywa i sam mówi, a ocenę wystawia za wygląd/za humor w jakim się obudził - postępując jednocześnie zgodnie z zasadą, że na 6 umie tylko on, na 5 Pan Bóg, uczniowie wybitni mogą walczyć o 4, reszta ma 2 :P
Buc, Zysio, cóż mi zostaje jak nie zgodzenie się z Wami? ;)
w dzisiejszych czasach ludzie dążą tylko do tego żeby robić jak najmniej, jak najmniej się wysilać, najlepiej jakby w szkole niczego nie wymagano.
A prawda jest takla, że przechodząc do kolejnego etapu nauki, w tym wypadku do liceum, dziękuje się Bogu za wymagających nauczycieli z poprzednich lat. Wysiłek włożony w naukę procentuje, brzmi jak banał, ale taka jest prawda.
Swoją drogą 40 słówek to pół godziny nauki, więc nie demonizujmy postaci nauczycielki. Ona próbuje jakims sposobem zmusić Was do ruszenia pupy i wzięcie się do roboty.
Uwierz, w szkole średniej nie będzie juz 40 słówek z dnia na dzień, tylko (mówię z własnego przykładu) 200 zadań z fizyki, które trzeba rozwiązać i opanować na następny dzień. Z każdym rokiem wymagania będą rosły, na studiach będzie jeszcze ciężej. Nikt po główce nie pogłaszcze. Jeśli nauka tak bardzo Ci ciąży - skończ karierę na gimnazjum.
[size=75][ [i][b]Dodano[/b]: 2009-10-30, 20:06[/i] ][/size] ps. asia - witam w klubie_ciekawych_metod_oceniania_z_polskiego :P u mnie sor bierze od trzech lat tylko garstke 'ulubionych' osób do odpowiedzi, nie słucha, zazwyczaj przerywa i sam mówi, a ocenę wystawia za wygląd/za humor w jakim się obudził - postępując jednocześnie zgodnie z zasadą, że na 6 umie tylko on, na 5 Pan Bóg, uczniowie wybitni mogą walczyć o 4, reszta ma 2 :P
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-30, 21:02 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Po prostu wymagająca jest...ja w LO też nie mam lekko. Wszyscy nauczyciele są cholernie wymagający i ledwo mi popołudnia starcza na zrobienie wszystkiego, a do tego dochodzą jeszcze codzienne dojazdy. Wstaję o 6, wracam o 16, uczę się na przerwach, a autobusie, później do wieczora w domu. Dlaczeo to piszę ? Żebyś wiedział, że nie Ty jeden tak masz ;p
Ja mam 3 języki, w tym niemiecki właśnie, który jest już na wyższym poziomie, a ja w życiu się go nie uczyłam, bo w gimnazjum miałam tylko angielski. Muszę codziennie nadrabiać podstawy (słówka, odmiany, czasy itp.), żeby radzić sobie jakoś, mimo że nie chcę mieć z tym językiem nic wspólnego ;p
Nie nazwałabym tego mszczeniem się, ani traktowaniem jako "nadprzedmiot". Ja rozumiem, że mogą Ciebie interesować inne przedmioty i możesz nie czuć potrzeby przykładania większej wagi akurat do tego, ale nauczycieli mało to obchodzi, wymagania są, jakie są ;p
Dla przykładu, ocenianie u mnie na j.polskim : jeden błąd, jedna ocena w dół. I nie nazywam tego problemem z nauczycielem ;]
Po prostu wymagająca jest...ja w LO też nie mam lekko. Wszyscy nauczyciele są cholernie wymagający i ledwo mi popołudnia starcza na zrobienie wszystkiego, a do tego dochodzą jeszcze codzienne dojazdy. Wstaję o 6, wracam o 16, uczę się na przerwach, a autobusie, później do wieczora w domu. Dlaczeo to piszę ? Żebyś wiedział, że nie Ty jeden tak masz ;p
Ja mam 3 języki, w tym niemiecki właśnie, który jest już na wyższym poziomie, a ja w życiu się go nie uczyłam, bo w gimnazjum miałam tylko angielski. Muszę codziennie nadrabiać podstawy (słówka, odmiany, czasy itp.), żeby radzić sobie jakoś, mimo że nie chcę mieć z tym językiem nic wspólnego ;p
Nie nazwałabym tego mszczeniem się, ani traktowaniem jako "nadprzedmiot". Ja rozumiem, że mogą Ciebie interesować inne przedmioty i możesz nie czuć potrzeby przykładania większej wagi akurat do tego, ale nauczycieli mało to obchodzi, wymagania są, jakie są ;p
Dla przykładu, ocenianie u mnie na j.polskim : jeden błąd, jedna ocena w dół. I nie nazywam tego problemem z nauczycielem ;]
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-30, 18:06 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
nowy0910 napisał(a): Cytuj: Same prawa, minimum obowiązków. Rzecznicy, pedagodzy i nie wiadomo kto jeszcze. Tak kozaczysz to się zamień i mogę się założyć że nie mialeś takiego nauczyciela jak ta powyższa... Miałem bardziej wymagających nauczycieli  Cytuj: Generalizujecie na temat młodzieży a na czym wy się znacie??????? Rzeczywiście, my urodziliśmy się od razu dorośli. Nic nie wiemy. Cytuj: Przypuszczam że więkrzość z was tak się zna a olej w aucie wymieniają wam mechanicy... (nie każdy musi się znać) Ja się nie znam na oleju silnikowym. Właśnie od tego mam mechanika, który mi ów olej wymienia. On się nie zna, na fizyce, więc jego dzieci, uczy nauczycielka fizyki. Nauczycielka fizyki nie zna się na architekturze, więc dom jej projektuje architekt. Architekt nie zna się na medycynie. Leczy go lekarz. Na tym polega nasze społeczeństwo - każdy się specjalizuje się w czym innym. Cytuj: Ja w wieku 13 lat już pracowałem fizycznie bo zmusiła mnie do tego sytuacja w domu... Wy w tym wieku w piłkę graliście i braliście od rodziców kasę na oranżadę... Wisi mi to, szczerze powiedziawszy. Cytuj: ZADAŁEM PYTANIE CZY MOŻNA JAKOŚ POKONAĆ NADGORLIWEGO NAUCZYCIELA A NIE JAKA JEST MŁODZIEŻ!!!
Proponuję zacząć się uczyć.
[quote="nowy0910"][quote]Same prawa, minimum obowiązków. Rzecznicy, pedagodzy i nie wiadomo kto jeszcze.[/quote]
Tak kozaczysz to się zamień i mogę się założyć że nie mialeś takiego nauczyciela jak [color=orange]ta powyższa[/color]...[/quote]
Miałem bardziej wymagających nauczycieli ;-)
[quote]Generalizujecie na temat młodzieży a na czym wy się znacie???????[/quote]
Rzeczywiście, my urodziliśmy się od razu dorośli. Nic nie wiemy.
[quote]Przypuszczam że więkrzość z was tak się zna a olej w aucie wymieniają wam mechanicy... (nie każdy musi się znać)[/quote]
Ja się nie znam na oleju silnikowym. Właśnie od tego mam mechanika, który mi ów olej wymienia. On się nie zna, na fizyce, więc jego dzieci, uczy nauczycielka fizyki. Nauczycielka fizyki nie zna się na architekturze, więc dom jej projektuje architekt. Architekt nie zna się na medycynie. Leczy go lekarz. Na tym polega nasze społeczeństwo - każdy się specjalizuje się w czym innym.
[quote]Ja w wieku 13 lat już pracowałem fizycznie bo zmusiła mnie do tego sytuacja w domu... Wy w tym wieku w piłkę graliście i braliście od rodziców kasę na oranżadę...[/quote]
Wisi mi to, szczerze powiedziawszy.
[quote][b]ZADAŁEM PYTANIE CZY MOŻNA JAKOŚ POKONAĆ NADGORLIWEGO NAUCZYCIELA A NIE JAKA JEST MŁODZIEŻ!!![/b][/quote]
Proponuję zacząć się uczyć.
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-29, 14:36 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
pik pok napisał(a): Zgadzam się z Wami - przez to bezstresowe wychowanie i obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać. Prowadziłem niedawno wykład dla pierwszego roku na pewnej wyższej uczelni i poziom, który sobą reprezentowali studenci był żenujący. A do tego byli dumni ze swego chamstwa...ja w liceum stałem na baczność, gdy odpowiadałem na pytania historyka. I miło to wspominam;-)
Ja miło wspominam nauczycielkę od biologii. Ta kobieta, pewnie już świętej pamięci, wykładała swój przedmiot w sposób fascynujący. Przynajmniej dla mnie. Po szkole podstawowej chciałem być inżynierem (brr...), a to właśnie ona mnie zainteresowała naukami przyrodniczymi i pokierowała na Akademię Medyczną. Jednakże, była bardzo surowa i wymagająca. Zresztą, swój program realizowała w ciągu pierwszych kilkunastu minut lekcji, a pozostały czas poświęcała wychowywaniu nas. Była też swego rodzaju opiekunką, prawie drugą matką. Gdy z telewizji usłyszeliśmy, że właśnie upadł komunizm, pocieszała płaczące dziewczyny z klasy.
Dzięki temu, że nas tak piłowała (taką szkołę powinno odebrać obecne pokolenie, żeby zrozumieć kim jest nauczycielka-piła), mogłem cały pierwszy rok praktycznie przebimbać.
Na chamstwo, należy reagować stanowczo. Grzecznie, aczkolwiek stanowczo. Ja wyrzuciłem telefon komórkowy jednej ze stażystek za okno. Bez zbędnych wyjaśnień. Od tego momentu nikogo nie złapałem na korzystaniu z telefonu 
[quote="pik pok"]Zgadzam się z Wami - przez to bezstresowe wychowanie i obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać. Prowadziłem niedawno wykład dla pierwszego roku na pewnej wyższej uczelni i poziom, który sobą reprezentowali studenci był żenujący. A do tego byli dumni ze swego chamstwa...ja w liceum stałem na baczność, gdy odpowiadałem na pytania historyka. I miło to wspominam;-)[/quote]
Ja miło wspominam nauczycielkę od biologii. Ta kobieta, pewnie już świętej pamięci, wykładała swój przedmiot w sposób fascynujący. Przynajmniej dla mnie. Po szkole podstawowej chciałem być inżynierem (brr...), a to właśnie ona mnie zainteresowała naukami przyrodniczymi i pokierowała na Akademię Medyczną. Jednakże, była bardzo surowa i wymagająca. Zresztą, swój program realizowała w ciągu pierwszych kilkunastu minut lekcji, a pozostały czas poświęcała wychowywaniu nas. Była też swego rodzaju opiekunką, prawie drugą matką. Gdy z telewizji usłyszeliśmy, że właśnie upadł komunizm, pocieszała płaczące dziewczyny z klasy.
Dzięki temu, że nas tak piłowała (taką szkołę powinno odebrać obecne pokolenie, żeby zrozumieć kim jest nauczycielka-piła), mogłem cały pierwszy rok praktycznie przebimbać.
Na chamstwo, należy reagować stanowczo. Grzecznie, aczkolwiek stanowczo. Ja wyrzuciłem telefon komórkowy jednej ze stażystek za okno. Bez zbędnych wyjaśnień. Od tego momentu nikogo nie złapałem na korzystaniu z telefonu ;-)
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-28, 23:07 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
pik pok napisał(a): obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać
Inaczej.
Same prawa, minimum obowiązków. Rzecznicy, pedagodzy i nie wiadomo kto jeszcze.
[quote="pik pok"]obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać[/quote]
Inaczej.
Same prawa, minimum obowiązków. Rzecznicy, pedagodzy i nie wiadomo kto jeszcze.
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-28, 23:02 |
|
|
 |
|
|
| |
Tytuł: |
|
 |
|
|
Zgadzam się z Wami - przez to bezstresowe wychowanie i obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać. Prowadziłem niedawno wykład dla pierwszego roku na pewnej wyższej uczelni i poziom, który sobą reprezentowali studenci był żenujący. A do tego byli dumni ze swego chamstwa...ja w liceum stałem na baczność, gdy odpowiadałem na pytania historyka. I miło to wspominam;-)
Zgadzam się z Wami - przez to bezstresowe wychowanie i obniżanie wymagań wyrośnie pokolenie, którego już zaczynam się bać. Prowadziłem niedawno wykład dla pierwszego roku na pewnej wyższej uczelni i poziom, który sobą reprezentowali studenci był żenujący. A do tego byli dumni ze swego chamstwa...ja w liceum stałem na baczność, gdy odpowiadałem na pytania historyka. I miło to wspominam;-)
|
|
|
 |
Napisane: 2009-10-28, 22:39 |
|
|
 |
|