Zaloguj
Zarejestruj
FAQ
dietetyk wrocław
AAAA
Strona główna forum
»
Człowiek
»
Religia
Strefa czasowa: UTC + 2
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
PYTANIA
Odpowiedz
Nazwa użytkownika:
Tytuł:
Treść wiadomości:
Wpisz tutaj treść wiadomości. Nie może mieć ona więcej niż
60000
znaków.
Uśmieszki
Pokaż więcej uśmieszków
Rozmiar:
Malutki
Mały
Normalny
Duży
Wielki
Kolor tekstu
[quote="kejsi1975"]Pytania zadane na forum przebudzenie przez AnandaNa. Odpowiedź na pierwsze 10 pytań. 1. Dlaczego jest tyle różnych koncepcji Boga? [Jeśli nie zależy to od kreatywności umysłu, to od czego?] odp.1/ Wewnętrzna naturalna potrzeba, odniesienia do nieznanego, lecz głębokiego uczucia radosnej tęsknoty, potrzeba, która nie ma uzasadnienia w świadomości, jednak nurtuje i istnieje, jest częścią świadomego życia człowieka. Człowiek fizyczno duchowy z wcieloną duszą, posiada w swoim aspekcie duchowym, zespół wywołujący takie odczucia. Zespół zainstalowany celowo po to, by zwrócić uwagę świadomości człowieka na istnienie duszy i na istnienie Boga. Takie rozpoznanie nie będzie świadome, lecz będzie aktywne na polu uczuciowym, po to, by kierować emocje w aspekty radości. Jest to, naturalny bodziec do życia w radości. Jeżeli stan radości istnieje wystarczająco często, powoduje powstanie w systemie psycho-emocjonalnym stany szczęścia. W takich stanach układ emocjonalny człowieka tworzy materię emocjonalna niezbędną dla duszy, jedyną rzecz, jakiej oczekuje Bóg od człowieka. Tak działa naturalne odczucie, kierujące myśli człowieka ku Bogu. Stan takiej naturalnej cechy, został wykorzystany przez sprowokowanych ludzi, do tworzenia kultów i religii. Każdy kult posiada własny wizerunek Boga, który jest zgodny z potrzebami społeczności tego kultu, lub religii. Taki, indywidualny kultowy wizerunek Boga, został wypracowany przez kapłanów w celu precyzyjnego sterowania ludźmi, dla własnych potrzeb. Jest to źródło, różnorodnych koncepcji Boga, nadmienię, że z przyczyny Boga nie powstał żaden kult, jak również nie powstała żadna religia. 2. Dlaczego każdy uważa, że ma rację? Odp. 2/ Jak mniemam, pytanie wskazuje na racje w sprawach dotyczących Boga. Na wstępie zaznaczę, że nie każdy człowiek posiada własną rację w kwestii oceny Boga. Ortodoksi religijni są tak zaślepieni, że indywidualnie nie rozpoznają wartości Boga. Ich świadomość jest, do takiego stopnia zniewolona, że bezwolnie słuchają swych pasterzy i ich wyroków w sprawie Boga. Różne oceny Boga wynikają z przyczyny, która posiada charakter wpływu wartości odczuć osobistych, takich, jaki wskazałem w odpowiedzi na pierwsze pytanie i informacji zewnętrznych. To, że każdy swoim ocenom przydaje rangę nadrzędności, wynika z cech osobowości człowieka. Kwestia dotyczy cechy negatywnej, objawiającej się w postaci pokazania swojej wyższości w temacie mało sprecyzowanym. 3. Dlaczego jest tyle różnych mesjaszy/mistrzów/oświeconych? Odp. 3/ Różni mesjasze. Obecny okres w życiu ziemskiej społeczności to, Czasy Ostateczne. Dominującą kwestią tego okresu w życiu ludzi, jest przyjście Syna Boga na ziemię. To przyjście wiąże się z zadaniem, jakie ma On wykonać, żyjąc w ciele człowieka. Z proroctw i przepowiedni wynika informacja, która mówi o jego pozycji, dowódcy wojsk nieba. Nigdy dowódca nie działa sam, tyko dowodzi działaniem wojska w przypadku wojsk nieba zastępów. Wskazywane przyjście dowódcy wojsk nieba na ziemię i wykonywanie zadania bojowego korzystając z postaci człowieka, świadczy, że jego wojsko, również w taki sposób będzie działało. Celem tej walki, jest całokształt spraw związanych z wpływem Lucyfera na ziemi. Jednym z tytułów, jakie zostały przypisane dowódcy wojsk nieba jest, tytuł mesjasza. Lucyfer, by utrudnić działanie Syna Boga na ziemi w kwestii nawiązania kontaktu z tymi ludźmi, którzy przybyli tu razem z nim, wprowadził zakłócenie utrudniające rozpoznanie dowódcy. Spowodował objawienie tak wielkiej ilości fałszywych mesjaszy. Różni mistrzowie. Podobna kwestia dotyczy wielorakości mistrzów różnej maści, którzy działają na planie szeroko pojętej duchowości. Taka ilość i różnorodność mistrzów, jest niezbędna do wprowadzenia zamętu informacyjnego w dziedzinie postrzegania duchowego. Różni oświeceni. W stosunku do tych postaci, działa taka sama zasada potrzeb i wpływów Lucyfera, jak w dwóch poprzednich kwestiach. 4. Skąd wiadomo, który (mistrz) mówi prawdę? Odp. 4/ Ten, który nie plącze się w swych wypowiedziach. 5. Dlaczego Bóg czegoś od człowieka oczekuje? Odp. 5/ Jego oczekiwanie to, kwestia zebrania plonów z ogrodu, który zbudowało niebo. Człowiek jest jedynym czynnikiem z życia, którego są zbierane plony. One, w postaci materii emocjonalnej, której stan, musi odpowiadać poziomowi emocji szczęścia, są jedyną rzeczą potrzebną duszy. 6. Dlaczego człowiek ma umysł, który myśli, że Bóg czegoś oczekuje? Odp. 6/ W naturalnych warunkach życia człowieka, które są nazywane rajem, człowiek w taki sposób nie myśli. To ziemska cywilizacja, wynikająca z ewolucji kultów i religii, wytworzyła taki proces myślenia. W raju, człowiek czuje potrzebę Boga jako, bodziec powodujący radość a nie jako proces myślowy. 7. Czy Bóg oczekuje czegoś od zwierząt, roślin i kamieni (materii nieożywionej)? Odp. 7/ Przyroda a w szczególności zwierzęta, są zbiorem środowiskowym, przygotowanym specjalnie dla uszlachetnienia warunków życia człowieka. Materia nieożywiona to tylko naturalne warunki planety. Od tych rzeczy, Bóg nie oczekuje niczego specjalnego poza aranżacją naturalnego środowiska. 8. Jeśli tak (powyższe pytanie), to czy zwierzęta/rośliny/kamienie są tego świadome i spełniają oczekiwania? Odp. 8/ Powyżej wskazane rzeczy, nie mogą być świadome oczekiwań Boga z tej przyczyny, że nie posiadają odpowiednio rozwiniętej świadomości. 9. Jeśli nie (pytanie 7), dlaczego panuje "niesprawiedliwość" oczekiwań? Odp. 9/ W kwestii oczekiwań Boga w stosunku do różnych rzeczy, sprawiedliwość lub nie sprawiedliwość, jest pojęciem nie adekwatnym do ocen człowieka, dotyczących tych samych rzeczy. Oczekiwania Boga, nie są obciążone wartością współistnienia i przywiązania, jaką może doznawać człowiek. Bóg wszystkie rzeczy z wyjątkiem człowieka, traktuje jako instrumenty pomocne człowiekowi, w stosunku, do którego wnosi oczekiwanie spełnienia zadania. 10. Czym się różni pole (ciało) astralne od mentalnego? Odp. 10/ Do treści zawartej w tym pytaniu, potrzebne jest uściślenie określenia terminu „pole astralne” i „ciało mentalne”. Ja rozpoznałem budowę człowieka w zakresie, który wszelkie informacje, związane z tematem budowy, duchowej jego postaci, wniósł z poza wiedzy astralnej, czy ziemskiej. Te dwa wskazania, są mało precyzyjne, jako że, „pole astralne” dotyczy kwestii instrumentu eterycznego, który nie posiada cech osobowości, z kolei „ciało mentalne”, dotyczy osobowości człowieka. Kolejne 10 pytań. Następne pytania, mam skopiowane i proszę o cierpliwość. 8 FŻP (FORUM ŻYDÓW POLSKICH) Kiara 1.Czy to prawda ze Mesjasz urodzil sie po to zeby toczyc wojny w niebie?( tak pisze o swoim przeznaczeniu) , czy to znaczy ze Mesjasz przyszedl na ziemie z mijsja wojenna?. 2.Jezeli tak? To po dlaczego trzeba urodzic sie na ziemi zeby walczyc w niebie? Chyba latwiej byc ciagle tam gdzie toczy sie wojny? Oddzialywanie z ziemi na niebo jest ograniczone nasza materia. 3.Czytalam ze Mesjasz mial zostac obdarowany Wiedza Sjonu, czy On juz otrzymal ta wiedze, posiada ja? Czy to ona jest zrodlem do udzielania tych odpowiedzi? Są to trzy z pozoru dobrze prezentujące się pytania, lecz jest to złudzenie. Bardzo podobnie prezentuje się wiedza kultowa na ziemi. Zarówno treść tych pytań, jak i istota wiedzy religijnej to, czysta iluzja, po rozłożeniu na czynniki pierwsze – chaos. Te z pozoru tylko trzy pytania, logicznie rozebrane. 11.Czy to prawda ze Mesjasz urodzil sie po to zeby toczyc wojny w niebie? ( tak pisze o swoim przeznaczeniu) , 11/ Dobrze, że dodałaś zwrot zawarty w nawiasie, bo pytanie jest sformułowane na bazie, kompletnego niezrozumienia istoty tematu. Twoim problemem w konstruowaniu wypowiedzi, jest notoryczna niechęć do przytaczania źródłowych tekstów w stosunku, do których się odnosisz. Zwrot ujęty w nawiasie, wskazuje jakobym napisał takie twierdzenie. Byłoby ono absurdalne, jednak dla kogoś, kto nie zna tematu, twoje skomponowanie tekstu jest przekonywujące. Problem tkwi w tym, jaką fałszywą informację niesie taka forma pisania. Głównie z tej przyczyny, zostałaś pozbawiona możliwości pisania na forum Mesjasz. Odpowiadam na twoje pytania, bo poruszają niezmiernie istotną kwestię, sprawę mojego przybycia na ziemię w celu, by przeprowadzić walkę z Lucyferem. W treści pytania wszystko pokręciłaś, nie urodziłem się na ziemi po to, by walczyć w niebie a to, z prostej przyczyny, tam już nie ma walk. Urodziłem się na ziemi po to, by dysponując możliwościami fizyczno – duchowej postaci człowieka, wraz z innymi, którzy przybyli tu ze mną, pozbawić siły zła, możliwości negatywnego wpływu na człowieka. 12. czy to znaczy ze Mesjasz przyszedl na ziemie z mijsja wojenna?. 12/ Tak, lecz nie po to, by walczyć w niebie. 13.Jezeli tak? To po dlaczego trzeba urodzic sie na ziemi zeby walczyc w niebie? 1 3/ Czy nie uważasz, że tu już lekko przesadziłaś? 14. Chyba latwiej byc ciagle tam gdzie toczy sie wojny? 14/ Najtrudniej być tam, gdzie toczy się wojna. Oddziaływanie z ziemi na niebo jest ograniczone nasza materia. Tak nasza materia jest problemem dla wielu ludzi w szczególności dla tych, którzy szukają odlotów. 15.Czytalam ze Mesjasz mial zostac obdarowany Wiedza Sjonu, czy On juz otrzymal ta wiedze, posiada ja? 15/ Kolejny raz nie przytoczyłaś wskazywanego w swojej wypowiedzi tekstu. Co do wiedzy Syjonu, mogę wyjaśnić tę rzecz następująco; nie istnieje w zakresie prawidłowej oceny tematu termin „wiedza Syjonu”. Natomiast istnieje sprawa dotycząca wiedzy o Syjonie. W zakresie sprawy wiedzy o Syjonie, występują różne kwestie tematyczne; jego budowa, jego środowisko, jego zadanie i jego możliwości wspomagania funkcji człowieka, który dysponuje szczególnymi cechami. W tej sprawie chodzi o cechy wojownika, który ma wykonać zadanie związane z użyciem własnych, systemów eterycznych. Taką wiedzę już posiadam, lecz ona, niewiele mi pomaga w odpowiedziach na pytania. Gdy się uczyłem w pierwszej kolejności, musiałem nauczyć się pozyskiwania wiedzy i ta umiejętność pozwoliła mi poznać wiedzę o Syjonie i wiele innych tajemnic. 16. Czy to ona jest zrodlem do udzielania tych odpowiedzi? 16/ Do odpowiedzi na pytania, które nie mają ograniczenia we wskazanym temacie, sama wiedza nie wystarczy. Nie można zapamiętać całej wiedzy o Bogu, duchowości czy o zasadach powstawania kultów, należy posiąść zdolność logicznego wyjaśniania kwestii. tysiąc motyli 17. jaki jest Twój cel? 17/ Powrócić do nieba ze świadomością, że Lucyfer wraz z wszystkimi duszami, które żyją w jego cywilizacji, podjęli decyzje, że również chcą powrócić do nieba. 15 wiara.pl Agnies Mam tylko jedno pytanie: 18. Kim jesteś? 18/ Na forum Mesjasz, można przeczytać dużo informacji, które świadczą o mojej postaci. Dla człowieka myślącego logicznie, są tam zawarte informacje o charakterze dowodowym. Tak wszystko zostało przygotowane, by informacje wskazujące na moją tożsamość, były z jednej strony wystarczająco obszerne a z drugiej praktycznie nieczytelne, dla człowieka, który nie dysponuje logicznym oglądem, zapisanych treści w proroctwach i w przepowiedniach. 14 Gazeta.pl grgkh Mam takie pytania. Mam też pewne spostrzeżenia, które mogłyby być na nie odpowiedziami, ale chętnie dowiedziałbym się, co o tym myślą inni. 19. Dlaczego ludzie tak bardzo potrzebują czegoś, co daje im na przykład religia, a gdy już to dostaną, to rozstanie z tąże religią jest dla nich praktycznie niemożliwe? 19/ W pytaniu nr1 określiłem cechy, jakimi dysponuje człowiek w związku z wcieloną duszą a co, z tym się wiąże, z odniesieniem do Boga. Te cechy osobowości, uzbrojone w odpowiednie instrumenty, mają zadanie skutecznie kierować zmysły w kierunku Boga. Informacje kultowe, poparte odpowiednim nastawieniem i uczuciem w stosunku do Boga, mogą spowodować uzależnienie, często bardzo silne. Określenie zaślepionych wiernych, mianem ortodoksów, jest wskazaniem osobowości nieodwracalnie uzależnionej. Twoje wskazanie tematu, jest bardzo trafne, człowiek może być szybko złapany w sidła uzależnienia religijnego. 20. Dlaczego zdarzają się, i to dość często, tacy, którzy w kwestiach pozareligijnych myślą, mówią i zachowują się racjonalnie, ale dla religii robią wyjątek i nie przeszkadza im to, że ich poglądy są wtedy niespójne, zaprzeczające sobie? 20/ Status zaślepionego sługi Bożego, dowolnego kultu, cechuje brak logicznego spojrzenia na sprawy wiary. Wpajanie dogmatów i systematycznie powielane schematy myślowe, pozbawiają człowieka trzeźwego myślenia. Tu występuje takie samo działanie jak w stanie upojenia alkoholowego. Człowiek trzeźwy, patrzy na świat rozsądnie a w stanie odurzonym, rozsądku mu brakuje. 21. Jak i co mógłby robić przeciętny, statystyczny Polak (Polka - przepraszam, że panie wyszły mi na drugim planie), by wierzący nie traktowali ich oporu wobec natręctwa religii i ograniczania ich wolności osobistej jako "ataku na wiarę"? 21/ Czynnikiem, który tu odgrywa najistotniejszą rolę, jest coraz bardziej nasilające się zagrożenie utraty potencjału religii lub kultu. W czasie, gdy informacja jest tak łatwo dostępnym instrumentem, kulty, które z natury naciągają wiernych w mniejszym lub większym stopniu, doznają zagrożenia utraty wartości. Odpowiednio wykształcony ortodoks, da sobie odgryźć rękę a i bliźniemu by to uczynił w imię Boga. Nawet się nie zastanowi czy Bóg, by sobie życzył takiej obrony. Pan Zastępów.[/quote]
Opcje:
BBCode
jest
włączony
[img] jest
włączony
[flash] jest
wyłączony
[url] jest
wyłączony
Uśmieszki są
włączone
Wyłącz BBCode
Wyłącz uśmieszki
Podaj nazwę aktualnego miesiąca
Podaj nazwę aktualnego miesiąca:
Przegląd tematu - PYTANIA
Autor
Wiadomość
bartosz
Tytuł:
Re:
dream* napisał(a):
emi, czemu Bóg nie dopuszcza możliwości wiary w innego Boga?.
sądzę, że pytanie zadała osoba zmanipulowana przez "szamana" (różnie nazywają takich w zależności od religii) informacjami jakoby Bóg jej religii jest prawdziwy, natomiast innej religii fałszywy. Odbywa się licytacja ważności Boga nad Allachem czy Jachwe itd itp. Jeśli przyjmować rozumowanie wszystkich wierzących (wszystkich religii) to ich doczesny byt (Ziemię) stworzyło bóstwo (jakoś nazwane) natomiast inne bóstwa są nieważne. Idiotyczne w tej sytuacji, bo wszechświat jest jeden, więc jedna Siła musiała To stworzyć. We wszystkich religiach obok bajkowych opisów funkcjonują przyziemne informacje o świecie ludzi, o rozumieniu ich postępowania, wskazówki rozwiązywania problemów, katalog kar w przypadku przekraczania norm życia. Dla mnie zapisy tekstów religijnych są podstawą współczesnego prawa. Treść katalogu, przykazań przekazali ludzie (z krwi i kości), którzy biologicznie odeszli, natomiast żyje ich przesłanie jak np w chrześcijaństwie "kochaj bliźniego jak siebie....". Zmartwych.... wniebowz.... napisano na potrzebę "malutkich", ot tyle....
[quote="dream*"]emi, czemu Bóg nie dopuszcza możliwości wiary w innego Boga?.[/quote] sądzę, że pytanie zadała osoba zmanipulowana przez "szamana" (różnie nazywają takich w zależności od religii) informacjami jakoby Bóg jej religii jest prawdziwy, natomiast innej religii fałszywy. Odbywa się licytacja ważności Boga nad Allachem czy Jachwe itd itp. Jeśli przyjmować rozumowanie wszystkich wierzących (wszystkich religii) to ich doczesny byt (Ziemię) stworzyło bóstwo (jakoś nazwane) natomiast inne bóstwa są nieważne. Idiotyczne w tej sytuacji, bo wszechświat jest jeden, więc jedna Siła musiała To stworzyć. We wszystkich religiach obok bajkowych opisów funkcjonują przyziemne informacje o świecie ludzi, o rozumieniu ich postępowania, wskazówki rozwiązywania problemów, katalog kar w przypadku przekraczania norm życia. Dla mnie zapisy tekstów religijnych są podstawą współczesnego prawa. Treść katalogu, przykazań przekazali ludzie (z krwi i kości), którzy biologicznie odeszli, natomiast żyje ich przesłanie jak np w chrześcijaństwie "kochaj bliźniego jak siebie....". Zmartwych.... wniebowz.... napisano na potrzebę "malutkich", ot tyle....
Napisane:
2016-07-25, 00:00
123
Tytuł:
Re:
dream* napisał(a):
ema napisał(a):
ale w dalszym ciągu nie wyjaśniłeś czemu Bóg mógł dopuścić się grzechu pychy - bo tak można określić zabronienie wierzenia we wszystko inne. Powiedziałeś tylko, że 'miał prawo'. Ale to nie jest żadne wyjaśnienie ;)
jak nie? miał prawo bo jest wszechmogący :D
PS: jeśli dalej uwarzasz, że Bóg dał ludziom wybór co do wiary, poczytaj stary testament, ja np. za sprawą Eryka odświeżyłam sobie księgę powtórzonego prawa - polecam się zapoznać zanim napisze się, że "Bóg jest bogiem miłosci i dał nam wybór jeśli chodzi o wiarę" - tam pisze, że owszem, możemy mieć taki wybór ale musimy się liczyć ze strasznymi konsekwencjami czyli de facto wyboru nie mamy ;)
i przeczytaj pierwsze słowa księgi rodzaju zanim stwierdzisz, że Bóg nie był dumny ze swoich osiągnięć - zresztą, gdyby nie był to czy pisalibyśmy teraz? [zakładając, że świat jest idealistyczny ofc]
PS: uważam, że prawdziwie można kochać tylko coś nieidealnego ;) -> to się odnosi i do Boga i do ludzi.
Wspaniałe rozumowanie
Grzech pychy u Boga - prześmieszne
Ciekawe jak miałby przestrzegać ( oczywiście by dać nam wzór p[ostępowania) "czcij ojca i matkę" albo "nie pożądaj żony blizniego".
A może Bog nie powinien lekceważyć prawa grawitacji - przecież sam je uruchomił.
Albio lepiej podyskutyujmy dlaczego każe nam oddychać tlenem, skoro sam tego nie robi
Na bank pycha
[quote="dream*"][quote="ema"]ale w dalszym ciągu nie wyjaśniłeś czemu Bóg mógł dopuścić się grzechu pychy - bo tak można określić zabronienie wierzenia we wszystko inne. Powiedziałeś tylko, że 'miał prawo'. Ale to nie jest żadne wyjaśnienie ;)[/quote]
jak nie? miał prawo bo jest wszechmogący :D
PS: jeśli dalej uwarzasz, że Bóg dał ludziom wybór co do wiary, poczytaj stary testament, ja np. za sprawą Eryka odświeżyłam sobie księgę powtórzonego prawa - polecam się zapoznać zanim napisze się, że "Bóg jest bogiem miłosci i dał nam wybór jeśli chodzi o wiarę" - tam pisze, że owszem, możemy mieć taki wybór ale musimy się liczyć ze strasznymi konsekwencjami czyli de facto wyboru nie mamy ;)
i przeczytaj pierwsze słowa księgi rodzaju zanim stwierdzisz, że Bóg nie był dumny ze swoich osiągnięć - zresztą, gdyby nie był to czy pisalibyśmy teraz? [zakładając, że świat jest idealistyczny ofc]
PS: uważam, że prawdziwie można kochać tylko coś nieidealnego ;) -> to się odnosi i do Boga i do ludzi.[/quote]
Wspaniałe rozumowanie
Grzech pychy u Boga - prześmieszne
Ciekawe jak miałby przestrzegać ( oczywiście by dać nam wzór p[ostępowania) "czcij ojca i matkę" albo "nie pożądaj żony blizniego".
A może Bog nie powinien lekceważyć prawa grawitacji - przecież sam je uruchomił.
Albio lepiej podyskutyujmy dlaczego każe nam oddychać tlenem, skoro sam tego nie robi
Na bank pycha
Napisane:
2012-04-29, 17:41
Gaja
Tytuł:
Re: PYTANIA
Ja chyba dałabym sobie spokój po takim czasie,tym bardziej,że z tego co piszesz on nie ma ochoty na rozmowy z Tobą.
Ale jak bardzo chcesz to chyba nic nie stoi na przeszkodzie,żebyś go zaczepiła pierwsza jeśli będzie okazja i poprosiła o rozmowę.
Ja chyba dałabym sobie spokój po takim czasie,tym bardziej,że z tego co piszesz on nie ma ochoty na rozmowy z Tobą.
Ale jak bardzo chcesz to chyba nic nie stoi na przeszkodzie,żebyś go zaczepiła pierwsza jeśli będzie okazja i poprosiła o rozmowę.
Napisane:
2012-01-05, 15:36
ivogra
Tytuł:
co robic?
Witaj Emi!Nie wiem,czy trafiłam w dobre miejsce,ale spróbuję....
Nie mam za bardzo z kim o tym pogadac a dręczy mnie to nieustannie.
Postaram się w skrócie napisac na czym polega to pytanie.Jestem mężatką od 3 lat
dodam szczęśliwą.Kocham męża i córeczkę.
Jednak 7 lat temu odeszłam od chłopaka z paru powodów.Nie tolerowałam jego podejscie do alkoholu.Będąc z nim 5 lat liczyłam że to się zmieni bo go bardzo kochałam.Jednak to się nie zmieniało a ja nie wyobrażałam sobie życia z problemami alkoholowymi.Zerwałam zaręczyny-ślubu jeszcze nie planowaliśmy.To był bardzo ciężki dla mnie okres.Ten chłopak jednak nie mógł pogodzic się z tym że odchodzę.Nachodzil mnie,straszył że sobie coś zrobi,martwiłam się o niego,ale modliłam się aby Bóg wsparł mnie i podtrzymał bo już nie miałam sił.Potem ten chłopak różne rzeczy wyczaniał aż w końcu poznał dziewczynę i został tatą.Ożenił się z nią i ma synka.Następnie kiedy mnie gdzieś spotkał mówił czesc ale wciąż z zaczepkami ze mną rozmawiał,jak by ze mnie drwił.A to że mam chłopakó itd.To było przykre dla mnie,ale wtedy jeszcze rozumiałam jego rozgoryczenie.Sama poznałam mojego męża i byłam szczęśliwa.Sentyment jednak mi został.Bo jako osoba wierząca nie chciałabym abyśmy z tamtym chlopakiem żywili do siebie nieustanny żal.
Mimo to ,mimo tych już tych 7 lat jak się rozstalismy .Ostatnio nie widuję go,ale modlę się za jego i jego rodzinę.Czasem chciałabym z nim po prostu porozmawiac i zapytac co u niego,ale okazalo się że gdy w przeciągu 3 ostatnich lat widziałam go przypadkowo,w takich miejscach typu:ortopeda dziecięcy gdzie nie było by jak porozmawiac.On dał mi do zrozumienia jakby mnie nie widział nie zauważał.Potem widzieliśmy się na pogrzebie,a on głowę przekręcił w drugą stronę.Czy aż tak można kogoś nienawidziec??Po tylu latach,on nawet czesc nie powie.Nie daje mi to spokoju.Byłabym wówczas spokojna gdybym mogła z nim poważnie porozmawiac,zapytac o to.Niech mi powie wprost że nigdy mi nie wybaczy??
Modlę się czasem aby Bóg dał nam okazję do takiego spotkania gdzie wyjaśnilibysmy sobie to.Łatwiej było by mi życ że wiem dlaczego tak jest?Chciałabym abyśmy pogodzili się z tym faktem że tak się stało,i żebyśmy wybaczyli sobie i zaakceptowali się.Nie proszę o przyjazn ale o zwykłe zaakceptowanie,podarowanie sobie żalu i tego co było.Nie ma sensu miec do siebie żal do końca zycia.Co robic?
Witaj Emi!Nie wiem,czy trafiłam w dobre miejsce,ale spróbuję....
Nie mam za bardzo z kim o tym pogadac a dręczy mnie to nieustannie.
Postaram się w skrócie napisac na czym polega to pytanie.Jestem mężatką od 3 lat
dodam szczęśliwą.Kocham męża i córeczkę.
Jednak 7 lat temu odeszłam od chłopaka z paru powodów.Nie tolerowałam jego podejscie do alkoholu.Będąc z nim 5 lat liczyłam że to się zmieni bo go bardzo kochałam.Jednak to się nie zmieniało a ja nie wyobrażałam sobie życia z problemami alkoholowymi.Zerwałam zaręczyny-ślubu jeszcze nie planowaliśmy.To był bardzo ciężki dla mnie okres.Ten chłopak jednak nie mógł pogodzic się z tym że odchodzę.Nachodzil mnie,straszył że sobie coś zrobi,martwiłam się o niego,ale modliłam się aby Bóg wsparł mnie i podtrzymał bo już nie miałam sił.Potem ten chłopak różne rzeczy wyczaniał aż w końcu poznał dziewczynę i został tatą.Ożenił się z nią i ma synka.Następnie kiedy mnie gdzieś spotkał mówił czesc ale wciąż z zaczepkami ze mną rozmawiał,jak by ze mnie drwił.A to że mam chłopakó itd.To było przykre dla mnie,ale wtedy jeszcze rozumiałam jego rozgoryczenie.Sama poznałam mojego męża i byłam szczęśliwa.Sentyment jednak mi został.Bo jako osoba wierząca nie chciałabym abyśmy z tamtym chlopakiem żywili do siebie nieustanny żal.
Mimo to ,mimo tych już tych 7 lat jak się rozstalismy .Ostatnio nie widuję go,ale modlę się za jego i jego rodzinę.Czasem chciałabym z nim po prostu porozmawiac i zapytac co u niego,ale okazalo się że gdy w przeciągu 3 ostatnich lat widziałam go przypadkowo,w takich miejscach typu:ortopeda dziecięcy gdzie nie było by jak porozmawiac.On dał mi do zrozumienia jakby mnie nie widział nie zauważał.Potem widzieliśmy się na pogrzebie,a on głowę przekręcił w drugą stronę.Czy aż tak można kogoś nienawidziec??Po tylu latach,on nawet czesc nie powie.Nie daje mi to spokoju.Byłabym wówczas spokojna gdybym mogła z nim poważnie porozmawiac,zapytac o to.Niech mi powie wprost że nigdy mi nie wybaczy??
Modlę się czasem aby Bóg dał nam okazję do takiego spotkania gdzie wyjaśnilibysmy sobie to.Łatwiej było by mi życ że wiem dlaczego tak jest?Chciałabym abyśmy pogodzili się z tym faktem że tak się stało,i żebyśmy wybaczyli sobie i zaakceptowali się.Nie proszę o przyjazn ale o zwykłe zaakceptowanie,podarowanie sobie żalu i tego co było.Nie ma sensu miec do siebie żal do końca zycia.Co robic?
Napisane:
2012-01-03, 17:35
123
Tytuł:
Re: Czy to grzech?
kamiiila92 napisał(a):
Mam pytanie dotyczace grzechu przeciw Duchowi Św.Czy jeżeli ktoś zazdrości komuś łaski uświęcającej ale stara sie tą zazdrośc odpychać,gdyż jej niechce i stara sie zmienić.To czy taka osoba popełnia grzech przeciw Duchowi ŚW.Prosze o odpowiedż::))
Kamila, no co ty. Zazdrość to taki powszechny grzech , choć brzydki.
Grzech o który pytasz to poważniejsza sprawa. Może mogłoby do niego dojść gdyby zazdrość pchnęła kogoś do gorszych rzeczy.
Tu nie chodzi o konkretne czyny tylko o ich rodzaj, czy kontekst związany z konkretną osobą. Przeczytaj i przemyśl List do Hebrajczyków rozdział 10 werset 26 i 27
[quote="kamiiila92"]Mam pytanie dotyczace grzechu przeciw Duchowi Św.Czy jeżeli ktoś zazdrości komuś łaski uświęcającej ale stara sie tą zazdrośc odpychać,gdyż jej niechce i stara sie zmienić.To czy taka osoba popełnia grzech przeciw Duchowi ŚW.Prosze o odpowiedż::))[/quote]
Kamila, no co ty. Zazdrość to taki powszechny grzech , choć brzydki.
Grzech o który pytasz to poważniejsza sprawa. Może mogłoby do niego dojść gdyby zazdrość pchnęła kogoś do gorszych rzeczy.
Tu nie chodzi o konkretne czyny tylko o ich rodzaj, czy kontekst związany z konkretną osobą. Przeczytaj i przemyśl List do Hebrajczyków rozdział 10 werset 26 i 27
Napisane:
2009-08-09, 17:42
kamiiila92
Tytuł:
Czy to grzech?
Mam pytanie dotyczace grzechu przeciw Duchowi Św.Czy jeżeli ktoś zazdrości komuś łaski uświęcającej ale stara sie tą zazdrośc odpychać,gdyż jej niechce i stara sie zmienić.To czy taka osoba popełnia grzech przeciw Duchowi ŚW.Prosze o odpowiedż::))
Mam pytanie dotyczace grzechu przeciw Duchowi Św.Czy jeżeli ktoś zazdrości komuś łaski uświęcającej ale stara sie tą zazdrośc odpychać,gdyż jej niechce i stara sie zmienić.To czy taka osoba popełnia grzech przeciw Duchowi ŚW.Prosze o odpowiedż::))
Napisane:
2009-08-05, 20:27
dream*
Tytuł:
[
Dodano
: 2009-03-28, 08:02
]
123 napisał(a):
dream* napisał(a):
bezmyslnosc to co innego niz wiara. Są przesłanki. Bezmyslnosc to jest to co wielu katolikow robi, wierząc bezmyslnie... bo tak zostali wychowani. Nie zarzucaj mi wiec bezmyslnosci,
Cytuj:
Oczywiscie o tym właśnie pisałem a nie o Twoim sposobie myslenia. Mam jednak wrażenie , że nadużywasz trochę tego katolicyzmu. Myslę , że gdyby w społeczenstwie od wielu pokolen dominował ateizm, to też roiło by śię od bezmyslnych .
oczywiscie, ze tak by bylo, ludzie przeciez rzadko zastanawiaja sie nad tym w czym byli wychowywani od urodzenia, a jesli nawet sie zastanawiaja, to to w czym dotad zyli wydaje im sie najblizsze. Jednak, natura ludzka chce w cos wierzyc, bez wiary czuje sie zagubiona, wiec byc moze, ze skrajnie, wowczas wiecej osob by sie sklanialo jednak ku jakims tam wierzeniom
Cytuj:
Nie o wierzących tu pisałem, oni przecież nie bedą uzasadniali życia na ziemi ewolucją, anie wielkiego wybuchu " egzotyczną siłą"
oczywiscie, ze beda, i sa tacy. bardzo zaluje, ze nie pamietam nazwisk, ale czytalam o tym artykuł. Wielkie bum i ewolucja przeciez nie musi wykluczac istnienia Boga. Nie jest tez argumentem na jego obecnosc czy brak. Poza tym zalezy tez od tego jak ow stworce sie pojmuje, niektorzy uwazaja go za niewyjasnioną metafizyczną silę - przecież nikt nie każe postrzegać go pod 3ma postaciami, osnutego haslami pt Bog jest miłością itp itd
ja osobiscie nie wierze, ale jak mowilam, dla mnie nie ma dostatecznych dowodow, bo ani to, ze swiat jest idealnie poukladany i harmonijny nie jest dla mnie dowodem na istnienie, ani ewolucja etc na nieistnienie. Jesli juz, są to wlasnie owe przesłanki. dlatego mecza mnie takie rozmowy i zazwyczaj staram sie ich unikac, bo można je prowadzic bez konca nie dochodząc do nikąd.
[size=75][ [i][b]Dodano[/b]: 2009-03-28, 08:02[/i] ][/size]
[quote="123"][quote="dream*"]bezmyslnosc to co innego niz wiara. Są przesłanki. Bezmyslnosc to jest to co wielu katolikow robi, wierząc bezmyslnie... bo tak zostali wychowani. Nie zarzucaj mi wiec bezmyslnosci,[/quote]
[quote] Oczywiscie o tym właśnie pisałem a nie o Twoim sposobie myslenia. Mam jednak wrażenie , że nadużywasz trochę tego katolicyzmu. Myslę , że gdyby w społeczenstwie od wielu pokolen dominował ateizm, to też roiło by śię od bezmyslnych .[/quote]
oczywiscie, ze tak by bylo, ludzie przeciez rzadko zastanawiaja sie nad tym w czym byli wychowywani od urodzenia, a jesli nawet sie zastanawiaja, to to w czym dotad zyli wydaje im sie najblizsze. Jednak, natura ludzka chce w cos wierzyc, bez wiary czuje sie zagubiona, wiec byc moze, ze skrajnie, wowczas wiecej osob by sie sklanialo jednak ku jakims tam wierzeniom
[quote] Nie o wierzących tu pisałem, oni przecież nie bedą uzasadniali życia na ziemi ewolucją, anie wielkiego wybuchu " egzotyczną siłą"[/quote][/quote]
oczywiscie, ze beda, i sa tacy. bardzo zaluje, ze nie pamietam nazwisk, ale czytalam o tym artykuł. Wielkie bum i ewolucja przeciez nie musi wykluczac istnienia Boga. Nie jest tez argumentem na jego obecnosc czy brak. Poza tym zalezy tez od tego jak ow stworce sie pojmuje, niektorzy uwazaja go za niewyjasnioną metafizyczną silę - przecież nikt nie każe postrzegać go pod 3ma postaciami, osnutego haslami pt Bog jest miłością itp itd
ja osobiscie nie wierze, ale jak mowilam, dla mnie nie ma dostatecznych dowodow, bo ani to, ze swiat jest idealnie poukladany i harmonijny nie jest dla mnie dowodem na istnienie, ani ewolucja etc na nieistnienie. Jesli juz, są to wlasnie owe przesłanki. dlatego mecza mnie takie rozmowy i zazwyczaj staram sie ich unikac, bo można je prowadzic bez konca nie dochodząc do nikąd.
Napisane:
2009-03-28, 09:02
dream*
Tytuł:
bezmyslnosc to co innego niz wiara. Są przesłanki. Bezmyslnosc to jest to co wielu katolikow robi, wierząc bezmyslnie... bo tak zostali wychowani. Nie zarzucaj mi wiec bezmyslnosci, bo biorąc pod uwage kulture i ekspansje chrzescijanstwa, ateizm jednak wymaga troche refleksji i pojscia pod prąd a nie bezmyslnie jak owieczki :) [az cisnie sie pewna gra slowna na usta...]
Cytuj:
Nie przekonuje mnie ten bełkot ludzi za wszelka cenę pragnących udowodnić wymyślone mity. Są autorytetami sami dla siebie. Uganiają się za własnymi ogonami.
wielu z nich nic za wszelka cene nie chcialo udowodnic, wielu z nich to ludzie wierzący.
ale na szczescie, to tylko Twoje zdanie, ja nie musze go podzielać :)
bezmyslnosc to co innego niz wiara. Są przesłanki. Bezmyslnosc to jest to co wielu katolikow robi, wierząc bezmyslnie... bo tak zostali wychowani. Nie zarzucaj mi wiec bezmyslnosci, bo biorąc pod uwage kulture i ekspansje chrzescijanstwa, ateizm jednak wymaga troche refleksji i pojscia pod prąd a nie bezmyslnie jak owieczki :) [az cisnie sie pewna gra slowna na usta...]
[quote]Nie przekonuje mnie ten bełkot ludzi za wszelka cenę pragnących udowodnić wymyślone mity. Są autorytetami sami dla siebie. Uganiają się za własnymi ogonami.[/quote]
wielu z nich nic za wszelka cene nie chcialo udowodnic, wielu z nich to ludzie wierzący.
ale na szczescie, to tylko Twoje zdanie, ja nie musze go podzielać :)
Napisane:
2009-03-27, 23:20
123
Tytuł:
dream* napisał(a):
Jeśli się dyskutuje o faktach to nie ma mowy o wierze, wiara jest tam, gdzie tych faktów brak :) tam gdzie są fakty i dowody zaczyna sie juz wiedza
Mówisz chyba o bezmyślności. Podam Ci biblijną definicję wiary, za Ap. Pawłem : "1 Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. "
I jeszcze jedno zdanie : " Toteż wiara idzie w ślad za tym, co się słyszy " - też ap. Paweł.
I tak właśnie wierzę - badam , sprawdzam , upewniam się , wyciągam wnioski , nie boją się myśleć samodzielnie i krytycznie.
Dlatego podtzrymuję co napisałem wcześniej. A o ewolucjach i wielkim wybuchu już czytałem - nie raz.
Nie przekonuje mnie ten bełkot ludzi za wszelka cenę pragnących udowodnić wymyślone mity. Są autorytetami sami dla siebie. Uganiają się za własnymi ogonami.
[quote="dream*"]Jeśli się dyskutuje o faktach to nie ma mowy o wierze, wiara jest tam, gdzie tych faktów brak :) tam gdzie są fakty i dowody zaczyna sie juz wiedza[/quote]
Mówisz chyba o bezmyślności. Podam Ci biblijną definicję wiary, za Ap. Pawłem : "1 Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. "
I jeszcze jedno zdanie : " Toteż wiara idzie w ślad za tym, co się słyszy " - też ap. Paweł.
I tak właśnie wierzę - badam , sprawdzam , upewniam się , wyciągam wnioski , nie boją się myśleć samodzielnie i krytycznie.
Dlatego podtzrymuję co napisałem wcześniej. A o ewolucjach i wielkim wybuchu już czytałem - nie raz.
Nie przekonuje mnie ten bełkot ludzi za wszelka cenę pragnących udowodnić wymyślone mity. Są autorytetami sami dla siebie. Uganiają się za własnymi ogonami.
Napisane:
2009-03-27, 22:12
dream*
Tytuł:
123 napisał(a):
Zawiodłem się- sprytnie, elegancko ale cienko.
Już pisałem nie chodzi o to w co nie wierzysz tylko o fakty, ale cóż...
nie zawiodlbys sie gdybys czytal to co pisze :) dokladnie to samo pisalam juz innym osobom przed Tobą. :)
Jeśli się dyskutuje o faktach to nie ma mowy o wierze, wiara jest tam, gdzie tych faktów brak :) tam gdzie są fakty i dowody zaczyna sie juz wiedza. [agnostycy udaja, ze wiedzą, wiec moze z nimi porozmawiaj]
Poza tym nie zamierzam Ci mowic o ewolucjach, wielkich wybuchach, bo sam mozesz sobie przeczytac.
nie wiemy co bylo przed wybuchem - ale pewnie kiedys i z tym zagadnieniem nauka sie zmierzy.
tyle.
[quote="123"]Zawiodłem się- sprytnie, elegancko ale cienko.
Już pisałem nie chodzi o to w co nie wierzysz tylko o fakty, ale cóż...[/quote]
nie zawiodlbys sie gdybys czytal to co pisze :) dokladnie to samo pisalam juz innym osobom przed Tobą. :)
Jeśli się dyskutuje o faktach to nie ma mowy o wierze, wiara jest tam, gdzie tych faktów brak :) tam gdzie są fakty i dowody zaczyna sie juz wiedza. [agnostycy udaja, ze wiedzą, wiec moze z nimi porozmawiaj]
Poza tym nie zamierzam Ci mowic o ewolucjach, wielkich wybuchach, bo sam mozesz sobie przeczytac.
nie wiemy co bylo przed wybuchem - ale pewnie kiedys i z tym zagadnieniem nauka sie zmierzy.
tyle.
Napisane:
2009-03-23, 23:54
4CCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCC
Strona główna forum
»
Człowiek
»
Religia
Strefa czasowa: UTC + 2
2CCCCCCCCCCCCCCCCC