motoryzacja Forum o Szynszylach dietetyk wrocław

Strefa czasowa: UTC + 2





Odpowiedz
Nazwa użytkownika:
Tytuł:
Treść wiadomości:
Wpisz tutaj treść wiadomości. Nie może mieć ona więcej niż 60000 znaków. 

Uśmieszki
:-) ;-) :-> :-D :-P :-o :mrgreen: :lol: :-( :-| :-/ :-? :-x :shock: :cry: :oops: 8-) :evil: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :diabel: :krew: :alien: :aragorn: :run: :crush: :compcrush: :cygaro: :dog: :druch: :drunk: :rambo: :gilotyna: :pistoldance: :hulk: :jackass: :jedi: :kolejka: :jury: :koncert: :hit: :bullets: :newyear: :notcool: :ohno: :bored:
Pokaż więcej uśmieszków
Rozmiar:
Kolor tekstu
Opcje:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest wyłączony
Uśmieszki są włączone
Wyłącz BBCode
Wyłącz uśmieszki
Podaj nazwę aktualnego miesiąca
Podaj nazwę aktualnego miesiąca:
   

Przegląd tematu - Wasze ulubione wiersze
Autor Wiadomość
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Obrazek

Do M...

Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.

Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.

Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.

Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...

A jeśli autor po zawiłej probie
Parę miłośną na ostatek złączył,
Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?...

Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zalopoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.

Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił...

Adam Mickiewicz

:)
Post Napisane: 2019-09-19, 12:07
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Najbardziej lubię proste, lekkie wiersze...
Takie, jak te motylki... :)

Obrazek

Jak motyle...

spotykamy się w marzeniach
królowie jednej chwili
jednego westchnienia
świata iluzji
delikatności i niewinności

jak motyle wybuchem piękna
błyskiem zachwytu z brzydoty
na piedestały
w cud natury przekształcony

co jest piękne a co brzydkie
gdzie reguła
czym się kierować w świecie marzeń

jak motyle...

Lech Kamiński

Jak zatrzymać te chwile, wybuchu Piękna ... :)
Post Napisane: 2019-09-17, 12:34
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
:)

Obrazek

* * *

Zatańcz Phabuj
To nic, że ognia już nie widzę

Zatańcz Phabuj
Stopami układaj trawę
Wybij rytm łąki
Utopimy w trunku całe miasto

Tańcz Phabuj
Kiedy świt wydzwonią miejskie zegary
Rozbijemy puste szklanki
Połamiemy skrzypce

A ty tańcz
Może dom o kamiennych ścianach
Zadrży jak płótno namiotu

Tańcz Phabuj
Wódka nie woda, da nam zapomnienie
A jutro samo przyjdzie
- lepiej by go nie było.

Tańcz...

Karol Parno Gierliński (Xaratuno thuv/Odległy dym)
Post Napisane: 2019-09-14, 11:14
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Obrazek

Powój...

Panowie mili, posłuchajcie,
Zawierzcie jeno memu słowu
I życzliwego ucha dajcie
Historii, co się zowie: Powój.
A będzie to w opowieści owej
Rzecz o Tristanie i królowej,
Co się, nieszczęśni, napłakali,
Jako się pięknie miłowali,
Aż i miłości tej rozkazem
Jednego dnia pomarli razem.

Król Marek strasznym gniewem gorze,
Tristana ścierpieć król nie morze
I precz wygania go surowo,
Siostrzan pokochać śmiał królową.
Do Sutwal uszedł wypędzony,
Gdyż tam rodzinne jego strony.
Rok minął, odkąd spadła kara,
Do Tyntagielu wrócić wara,
Więc zadumany żałośliwie
W rozpaczy ledwie przecie żywie.
Kiedy kto wiernie, zacnie kocha,
A szczęścia nie zna ani trocha,
Temu usychać w łzach, zgryzotach,
Toż to, panowie, nie dziwota.
A że Tristana zmogły znoje,
Przeto opuścił strony swoje,
Do kronwalijskich zmierza granic,
W Kornwalii mieszka jego pani.
W las się zapuścił gwoli temu,
By nikt go z ludzi zoczyć nie mógł,
I w lesie krył się do wieczora.
Spoczynku wreszcie przyszła pora,
Tedy w wieśniacze wstąpił progi.
Tam dał mu łoże człek ubogi.
Tristan zapytał o nowiny,
Zapytał, co król Marek czyni.
A na to mu odrzekło wielu,
Że sprosił król do Tyntagielu
Baronów, na turnieje, w gości.
Rzekli mu jeszcze ludzie prości,
Iż jako króla pana wola,
W Zielone Świątki ta swawola,
Że ponoć na zebranie owo
Król Marek przybyć ma z królową.
Miłe to Tristanowi słowa,
Boć przecie pozna go królowa.
Pomyśli sobie o Tristanie,
Gdy tu niedługo koniem stanie.
Świtkiem bledziuchnym Tristan chyżo
W las pomknął, czeka, aż się zbliżą,
Spojrzy, a przy nim tuż leszczyna.
Rwie gałąź, z czterech stron przycina.
W ziemię ją wetknie, tnie za chwilę
Imię swe na niej - jeno tyle.
Królowa, patrząc w leśną steczkę,
Pozna graniastą tę laseczkę,
Wspomni, gdy ujrzy ją w oddali,
Jak znaki sobie nią dawali.
I pręt ów śmigły, leszczynowy
Z miłym przypomni jej rozmowy
I o Tristanie prawić będzie,
Że miłą swoją widzi wszędzie,
Z dawna mu oczy we łzach stoją,
Z dawna chciał ujrzeć panią swoją.
I sechł z miłości swej gorącej,
Ku niej idący i tęskniący,
Czy w nocnej porze, czy o świcie,
Straszne dla niego bez niej życie.
Że oni jak powoju kwiecie -
Gdy na leszczynie się oplecie,
Pośród zielonych kwitnie pnączy.
Lecz niech je tylko kto rozłączy,
Splecione pędy porozdziera,
Schnie drzewko, powój też umiera.
"Rozłączyć dwoje nas daremnie,
Cóż ja bez ciebie, ty - beze mnie?"
Przybywa pani, widzi, staje,
Zielony drążek rozpoznaje,
A gdy jej napis w oczach stanie,
Wraz z nim i dawne jej kochanie.
Rycerzom świty w głos się żali,
Że słabnie, chce, by się wstrzymali,
Że wielce się strudzona czuje.
Spełniają, co im rozkazuje.
Potem oddala się królowa,
Do Brangien szepce ciche słowa.
Wierna to była służka pani,
Polegać można wielce na niej.
Obie pospieszne stawią kroki,
Wstępuje wreszcie w las głęboki.
Tam drzewa gęste ukrywały,
Kogo miłuje nad świat cały.
I zatonęli, pojednani,
W rozkoszy cudnej, a bez granic.
I oto mówił jej do woli,
Ona - o szczęsnej teraz doli,
A potem rzekła, że mu trzeba
Z królem się jednać, a nie gniewać,
Że męki wycierpiała tyle,
Gdy rozłączenia przyszły chwile,
Gdy Tristan z królem się powadził.
Wszystko snadź ktoś królowi zdradził.
Już oto z sobą pożegnani,
Odeszła Tristanowi pani.
Na myśl, że znowu będą sami,
Gorzkimi zapłakani łzami.
On w Galii teraz oczekuje,
Aż mu przewiny król daruje.
Szczęśliw, że ujrzał swoją miłą,
Wyśpiewał, co im się zdarzyło,
Jej słów od niepamięci broniąc,
Z cicha o struny harfy dzwoniąc.
Goatlef - nazwali Brytańczycy
Tę powiastkę o Tristanie,
Chievrefueil zowią znów w Bretanii
Całe nieszczęsne to kochanie,
O którym słowo prawdę wieści
W onej przecudnej opowieści...

Marie de France
przełożyła Jadwiga Dackiewicz

:)
Post Napisane: 2019-09-13, 13:40
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Obrazek

Wróżby niewinności...

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.

W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie — nieskończoność czasu.

Czerwonogardły gil, zamknięty
W klatce, wściekłością niebios sięga.

Pod gołębnikiem, gdzie się tłoczą
Gołębie, piekieł drży potęga.

Pies u wrót pana zagłodzony
To dla monarchii pewna klęska.

Krwi ludzkiej głośno się domaga
Niema bitego konia męka.

Wydziera jedno włókno z mózgu
Każdy szczutego pisk szaraka.

Jeden cherubin milknie w niebie,
Gdy ktoś przestrzelił skrzydło ptaka.

Zza gór się słońce wznosi blade,
Gdy wściekły kogut walki czeka.

Każdy ryk lwa i skowyt wilka
Wywleka jakąś duszę z piekła.

Ludzkiej przed smutkiem strzegą duszy
Jelenie, błądząc w lasach, piękne.

Krzywda baranka niszczy zgodę;
Lecz on przebacza swą udrękę.

Gacek o zmierzchu — on wyfrunął
Z umysłu, co nie wierzy w Boga.

Krzyk sowy o północy głosi,
Jaka jest niedowiarka trwoga.

Nie będą ludzie kochać tego,
Przez kogo cierpi mała wrona.

Ten, kto rozgniewał wołu, nigdy
Nie dotknie niewieściego łona.

Psotnik, co zabił muchę, pozna,
Jak groźny bywa gniew pająka.

Ten, kto się znęca nad chrabąszczem,
W bezmiernej nocy się zabłąka.

Liszka na liściu przypomina
Twej matki bóle i uciski.

Ćmy ni motyla nie zabijaj,
Dzień Sądu bowiem jest już bliski.

Kto szkoli konia w walce, będzie
Przez śniegów pustkę szedł bezpłodną.

Przytul psa dziada, kota wdowy,
Gdy chcesz, by dobrze ci się wiodło.

Komar, brzęczący śpiewką lata,
Z obmowy czerpie jad szkaradny,

Z brudnego potu stóp zawiści —
Wężowe się mieszają jady.

Trucizna w żądle pszczoły skryta —
Artysty gniew, zawistny, blady.

Książęce szaty, płachty dziada —
Grzyby na worach złych bogaczy.

Prawda głoszona w złym zamiarze
Najbardziej wszelką prawdę paczy.

Dla radowania się i bólu
Człowiek urodził się na ziemi.

Jeśli to rozumiemy dobrze,
Bezpiecznie przez ten świat idziemy.

Radość i ból dla boskiej duszy
Z nich dwóch splecione jest odzienie.

Jedwabną nicią radość biegnie
Pod każdym jękiem i cierpieniem.

Dziecko to więcej niż pieluchy;
Wszędzie tam, gdzie są ludzkie kraje,

Ręce się rodzą — i narzędzia;
To każdy oracz rozpoznaje.

I każda łza z każdego oka
Dziecięciem staje się w wieczności,

By, ukojona przez świetliste
Panny, powrócić znowu do radości.

Szczekanie, skowyt, wycie — fala,
Która w niebiosów brzeg łomocze.

Dziecko, pod rózgą płacząc, żłobi
Znak zemsty w śmierci i pomroce.

Łachmany dziada, gdy się wzniosą
W przestworze, niebo drą na strzępy.

Złocistą słońca twarz wykrzywia
Zbrojnej przemocy upór tępy.

Grosz dziada więcej wart niż złoto,
Co w afrykańskich skarbcach drzemie.

Miedziak z węzełka wyrobnika
Kupi i sprzeda skąpca ziemie.

A jeśli ma z wysoka pomoc,
Kupi i sprzeda całe plemię.

Ten, kto wyśmiewa wiarę dziecka,
Będzie wyśmiany w dniach starości.

Temu, kto uczy dziecko wątpić,
Zgnilizna grobu strawi kości.

Kto wiarę dziecka czci, pokona
Śmierci i piekieł moc w wieczności.

Owoce czasów dwóch: sędziwych
Sąd starców i zabawki dzieci.

Sędzia, gdy wierzy w swą przebiegłość,
Nie znajdzie trafnej odpowiedzi.

Blask wiedzy gasi, kto wątpieniu
Jakąś odpowiedź dać się stara.

Najgorsza, jaką świat pamięta,
Trucizna — z laurów szła Cezara.

Nic rodu ludzi nie spotwarza
Tak, jak żelaznej połysk broni.

Kiedy klejnoty pług ozdobią,
Złość głowę przed sztukami skłoni.

Piosenką świerszcza jest głos tego,
Kto się przed trafnym sądem cofa.

Z orłowej mili, z cala mrówki
Chroma się śmieje filozofia.

Temu, kto wątpi w to, co widzi,
Nikt żadnej wiary nie uprosi.

Gdyby zwątpiło słońce, księżyc?
Przecież zagasłyby w ciemności.

Namiętność dobra — gdy nią władasz,
A nie, gdy ona włada tobą.

Ladacznic wrzask, swawola graczy
W monarchii kończy się żałobą.

Całun dla Anglii ladacznice
Tkają swą wrzawą obłąkańczą.

Zgranego jęk, szulera „wiwat!”
Przed katafalkiem Anglii tańczą.

Każdego ranka, każdej nocy
Dla męki ktoś na świat przychodzi.

Każdego ranka, każdej nocy
Dla szczęśliwości ktoś się rodzi.

Jedni się rodzą dla radości,
Inni dla nocy i ciemności.

W kłamstwo wikłamy się, gdy okiem,
A nie przez oko spoglądamy.

Bo noc zrodziła je, gdy dusza
Spała wieńczona promieniami.

Biedne, żyjące w nocy dusze
Boga w światłości rozpoznają.

Lecz Postać Ludzką On objawia
Tym, co w królestwach dnia mieszkają...

William Blake
tłumaczenie Zygmunt Kubiak
Post Napisane: 2019-09-10, 13:34
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
bartosz napisał(a):
https://bn.org.pl/w-bibliotece/3786-odnaleziony-wiersz-juliusza-slowackiego.html?fbclid=IwAR0LWe9pTGN27suvDGOKtNoTVKt8XOTjkoK2RUgY0TJgq0SvQ_6wO3ltdZo
odnaleziony wiersz Słowackiego


Ok, weszłam na Bibliotekę, znalazłam...słucham i czytam... :)

A to z You Tube...
Jerzy Radziwiłowicz czyta wiersz Juliusza `Słowackiego we własnym tłumaczeniu...
https://www.youtube.com/watch?v=B86cRHCpZxw

I widzę inne blade obrazy – pejzaże –
Unoszą mnie daleko: w cieniu jodły marzę,
W lasach, które tak smutno szumią w tej krainie,
Wśród naszych pól piaszczystych, gdzie strumieniem płynie
Złoto ciemnych janowców… Ach! kto przez zielone
Chciałby ze mną iść gaje, szronem roziskrzone?
Gdzie śnieg sypie się z wiśni, gdy wiatr płatki białe
Strąca z nich i po ziemi rozsiewa – omdlałe...

Do usłyszenia... :)
Post Napisane: 2019-09-10, 13:33
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
https://bn.org.pl/w-bibliotece/3786-odnaleziony-wiersz-juliusza-slowackiego.html?fbclid=IwAR0LWe9pTGN27suvDGOKtNoTVKt8XOTjkoK2RUgY0TJgq0SvQ_6wO3ltdZo
odnaleziony wiersz Słowackiego
Post Napisane: 2019-09-08, 20:57
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Obrazek

* * *

Pozostał popiół i drwa zwęglone – wspomnienie tańca wieczornych płomieni.
Rozgarniasz kosturem srebrny kopiec, wierzysz jak ci, dla których umiera ostatnia...
Co jest matką głupich.

Wierzysz jak ten co za horyzontem oczekuje spełnienia.
To ta iskra drzemiąca na dnie, ostatnia, niczym oko myszy.
Otoczona mchem, ożywiona twoim oddechem, tańczy płomykiem...
Rośnie w ognisko.

Może w popiele wypalonych marzeń odnajdziesz twoją iskrę?

Karol Parno Gierliński (z tomu Róża pustyni)
Post Napisane: 2019-09-07, 23:41
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
Obrazek

Nie pozwól abym Cię zwiódł...

Nie pozwól abym cię zwiódł
Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,
a żadna z nich nie jest mną.

Udawanie jest sztuką, która stała się moją drugą naturą.
Ale ty nie daj się oszukać.
Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać.

Sprawiam wrażenie, że jestem pewny siebie,
Że jestem radosny i nie mam problemów,
Ani na zewnątrz, ani w środku mnie,
Że pewność siebie jest moim imieniem, a opanowanie moją zabawą,
Że wody są spokojne, a ja panuję nad wszystkim
I że nikogo nie potrzebuję.

Ale nie wierz mi, proszę.
Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,
ale ta powierzchnia jest moją maską,
która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.

W środku jednak nie ma ukojenia.
W środku ukrywa się mój umysł - zagubiony, zalękły, samotny.
Ale ja to ukrywam.
Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział.
Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.

To dlatego szaleńczo tworzę swoje maski by się za nimi skryć;
Nonszalancka, wymyślna fasada,
Która pomaga mi udawać - chroni mnie przed spojrzeniem,
które Wie.

Ale takie spojrzenie jest moim wybawieniem.
Moim jedynym wybawieniem. I gdzieś, głęboko, ja to wiem.
Jest tak, jeśli podąża za tym akceptacja, jeśli podąża za tym miłość.

To jest jedyna rzecz, która upewni mnie w tym,
w czym ja upewniam siebie -
Że jestem czegoś wart.

Ale ja tobie tego nie mówię. Nie śmiem. Obawiam się tego.
Obawiam się, że z twoim spojrzeniem nie przyjdzie akceptacja i miłość.
Boję się, że będziesz mi miała za złe, że będziesz się ze mnie śmiać,
I że zobaczysz moje wnętrze i mnie odrzucisz.
Tak więc gram moją grę - w desperacji.
Z maską pewności siebie na zewnątrz i drżącym dziecięciem wewnątrz.

I tak zaczyna się parada masek, a moje życie staje się linią frontu.
Mówię do ciebie o niczym, słodkim tonem płytkiej pogawędki.
Mówię wszystko, ale to wszystko jest niczym,
Gdyż nie mówię nic, co byłoby wszystkim,
Nie mówię o tym, jak coś wewnątrz mnie roni łzy;
Więc kiedy zaczynam moją grę, nie daj się oszukać moim słowom.
Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię.
Co chciałbym być w mocy powiedzieć,
Co muszę powiedzieć, aby przetrwać, ale powiedzieć nie mogę.
Nie chcę się ukrywać, naprawdę!
Nie chcę tej gry zewnętrznych złudzeń, którą gram - gry pozowania.

Chciałbym raczej być szczery i spontaniczny - być sobą,
Ale musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę,
Nawet jeśli zdaje ci się, że to jest ostatnia rzecz jaką chcę.
Tylko ty możesz zerwać z moich oczu
tą zabójczą kurtynę duszącej śmierci.
Tylko ty możesz przywołać mnie do życia.

Za każdym razem kiedy próbujesz zrozumieć,
i dlatego że naprawdę tak chcesz,
Mojemu sercu rosną skrzydła - bardzo małe skrzydła,
kruche, ale jednak skrzydła.
Z twoją czułością i współczuciem i twoją mocą zrozumienia
Możesz tchnąć we mnie życie.
Chcę żebyś to wiedziała.
Chcę żebyś wiedziała jak jesteś dla mnie ważna,
Jak możesz, jeśli zechcesz, być stwórcą osoby, którą jestem.

Błagam cię - chciej to zrobić. Tylko ty możesz zburzyć ten mur
Za którym ja drżę; tylko ty możesz zdjąć moją maskę.
Tylko ty możesz uwolnić mnie od mrocznego świata paniki i niepewności,
Od mojej samotnej osoby.
Nie omiń mnie obojętnie.
Proszę... nie omijaj mnie obojętnie.

To nie będzie dla ciebie łatwe;
Długie skazanie na bezwartościowość tworzy grube mury.
Czym bardziej się do mnie przybliżysz,
tym mocniej będę walczyć w zaślepieniu.

Gdyż walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.
Ale mówią, że miłość jest silniejsza nisz mury,
a w tym moja cała nadzieja.
Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,
Ale muszą być one łagodne,
bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe...

Charles C. Finn
Post Napisane: 2019-09-05, 21:22
  Tytuł:  Re: Wasze ulubione wiersze  Cytuj
:)

Obrazek

Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy,
Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany,
U góry błękitnawy, na zachód różany;
Chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące,
Tam jako trzody owiec na murawie śpiące,
Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek.
Na zachód obłok na kształt rąbkowych firanek,
Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy,
Po brzegach pozłacany, w głębi purpurowy,
Jeszcze blaskiem zachodu tlił się i rozżarzał,
Aż powoli pożółkniał, zbladnął i poszarzał:
Słońce spuściło głowę, obłok zasunęło
I raz ciepłym powiewem westchnąwszy - usnęło...

Adam Mickiewicz - Pan Tadeusz; Księga XII
Post Napisane: 2019-08-31, 20:31

Strefa czasowa: UTC + 2


cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO