motoryzacja Forum o Szynszylach dietetyk wrocław

Strefa czasowa: UTC + 2





Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32 ... 34  Następna strona
  Drukuj | Powiadom znajomego

Autor Wiadomość
PostNapisane: 2019-07-10, 16:32 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,5-9

"Pewnego razu miał Józef sen i opowiedział go bracią swoim, oni zaś jeszcze bardziej go znienawidzili" Czyli pewnego razu miał Józef sen, stan mózgu do percepcji w czasoprzestrzeń, w której umieścił Bóg Wszechmogący myślą twórczą trójwymiarowe obrazy symbolicznych znaków życia, wydarzeń przyszłych, i opowiedział sen, który miał bracią swoim, oni zaś jeszcze bardziej Józefa znienawidzili za sen, który opowiedział bracią swoim "Powiedział im bowiem: Słuchajcie, proszę, tego snu, który mi się śnił: " Czyli powiedział bracią swoim bowiem słowa - nośniki mowy: Słuchajcie - nośników mowy słów, proszę, tego snu, który mi się śnił, percepcji trójwymiarowego obrazu symbolicznych znaków życia, wydarzeń przyszłych: "Oto wiązaliśmy snopy na polu; wtem snop mój podniósł się i stanął, a wasze snopy otoczyły go i pokłoniły się mojemu snopowi" Czyli oto wiązaliśmy snopy na polu, czynność którą wykonywał Józef z braćmi swoimi na polu; wtem snop mój podniósł się i stanął, nie będzie wykonywał Józef czynności, którą wykonywał z braćmi swoimi, a wasze snopy, bracia Józefa otoczyły go, Józefa i pokłoniły się mojemu snopowi, i pokłoniły się Józefowi bracia jego za czynność, którą będzie w przyszłości wykonywał Józef "Rzekli do niego bracia: Czy chciałbyś naprawdę królować nad nami ? Czy chciałbyś naprawdę nami rządzić ? I jeszcze bardziej znienawidzili go z powodu snów i słów jego"Czyli rzekli: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów braci jego do Józefa: Czy chciałbyś naprawdę królować nad nami ? Czy chciałby Józef naprawdę za wykonywaną czynność, za którą pokłoniły się Józefowi bracia jego, królować nad braćmi swoimi ? Czy chciałbyś naprawdę nami rządzić ? Czy chciałby Józef naprawdę za wykonywaną czynność, za którą pokłoniły się Józefowi bracia jego, braćmi swoimi rządzić ? I jeszcze bardziej znienawidzili Józefa z powodu snów, percepcji trójwymiarowych obrazów symbolicznych znaków życia, wydarzeń przyszłych, i słów - nośników mowy Józefa "Potem miał jeszcze inny sen i opowiedział go bracią swoim. Powiedział: Miałem znowu sen: oto słońce, księżyc i jedenaście gwiazd kłaniało mi się" Czyli potem miał Józef jeszcze inny sen, inną percepcję trójwymiarowego obrazu symbolicznych znaków życia, wydarzeń przyszłych i opowiedział sen bracią swoim: Powiedział do nich: Miałem znowu sen: oto słońce, księżyc,oto ojciec i matka i jedenaście gwiazd, bracia Józefa kłaniało Józefowi się za czynność, którą będzie w przyszłości wykonywał Józef (Rdz 37,5-9)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-11, 18:16 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,10-14

"A gdy to opowiedział ojcu i braciom, zgromił go ojciec i rzekł do niego: Cóż to za sen, który ci się śnił ? Czyż więc ja, matka twoja i bracia twoi mielibyśmy przyjść i pokłonić ci się do ziemi ?" Czyli a gdy to, co śniło się Józefowi opowiedział ojcu i braciom swoim, zgromił go ojciec i rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów ojca do Józefa: Cóż to za sen, stan mózgu do percepcji w czasoprzestrzeń, który ci się śnił ?, trójwymiarowy obraz symbolicznych znaków życia, wydarzeń przyszłych. Cóż więc sen, który ci się śnił, to ja ojciec twój, matka twoja i bracia twoi mielibyśmy przyjść do ciebie i pokłonić ci się do ziemi ?, pokłonią się za czynność, którą będzie w przyszłości wykonywał Józef "Wtedy zazdrościli mu bracia, lecz ojciec jego zachował to słowo w pamięci" Czyli wtedy zazdrościli Józefowi bracia jego, że miał Józef taki sen, którego nie mieli bracia Józefa, lecz ojciec Józefa zachował to słowo w pamięci, że kłaniali Józefowi się "Bracia jego poszli paść trzodę ojca swego do Sychemu" Czyli bracia Józefa poszli paść trzodę ojca swego do Sychemu, miejsca w centrum ziemi kanaanejskiej, przeklętych potomków Chama, ojca Kanaana (Rdz 9,25) "Wtedy rzekł Izrael do Józefa: Bracia twoi pasą w Sychemie; choć, a poślę cię do nich. A on odpowiedział: Jestem gotów" Czyli wtedy rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów Izraela - zwycięscy do Józefa: Bracia twoi pasą moją trzodę w Sychemie; choć przygotuj się, a gdy będziesz gotów poślę cię do nich. A Józef odpowiedział: Jestem gotów iść do braci moich, którzy pasą trzodę ojca swego w Sychemie w ziemi kanaanejskiej, przeklętych potomków Chama, ojca Kanaana "I rzekł do niego: Idź więc i zobacz, jak się mają bracia twoi i co się dzieje z trzodą, i przynieś mi wiadomość. I wyprawił go z doliny Hebronu; a on przybył do Sychemu" Czyli i rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów do Józefa: Idź więc i zobacz jak się mają bracia twoi, co się dzieje z trzodą ojca twego, i przynieść mi wiadomość. I wyprawił Józefa z doliny Hebronu, miejsca na południu ziemi kanaanejskiej; a Józef przyszedł aż do Sychemu, miejsca w centrum ziemi kanaanejskiej, przeklętych potomków Chama, ojca Kanaana. Analogicznie do Jezusa Zbawiciela, którego posłał do nas ludzi Bóg Ojciec Wszechmogący (Rdz 37,10-14)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-12, 16:00 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,15-20

"Gdy błąkał się po polu, spotkał go pewien mąż. A mąż ten zapytał go mówiąc: Czego szukasz ?" Czyli gdy błąkał Józef się po polu, bo szukał braci swoich, spotkał go pewien mąż. A mąż ten, który spotkał Józefa zapytał go mówiąc: Czego szukasz ? "On zaś odpowiedział: Szukam braci moich; powiedz mi, proszę, gdzie oni pasą" Czyli Józef zaś odpowiedział mową słów mężowi, który go spotkał: Szukam braci moich; powiedz mi, proszę, gdzie oni pasą trzodę ojca mego "A na to ów mąż powiedział: Wyruszyli stąd, bo słyszałem, jak mówili: Pójdziemy do Dotanu ! Józef poszedł za braćmi swoimi i znalazł ich w Dotanie" Czyli, a na mowę słów Józefa ów mąż powiedział: Wyruszyli stąd, miejsca, w którym spotkał Józefa ów mąż, bo słyszał jak mówili: Pójdziemy do Dotanu, miejsce na północnym zachodzie ziemi kanaanejskiej, przeklętych potomków Chama, ojca Kanaana (Rdz 9,25) Poszedł Józef na północny zachód ziemi kanaanejskiej za braćmi swoimi i znalazł braci swoich w Dotanie, miejsce na północnym zachodzie ziemi kanaanejskiej, przeklętych potomków Chama, ojca Kanaana, tam paśli trzodę ojca swego "I ujrzeli go z daleka; lecz zanim się do nich zbliżył, zmówili się, że go zabiją" Czyli i ujrzeli Józefa bracia jego z daleka, gdy szedł do braci swoich, lecz zanim się do braci swoich zbliżył, zmówili się bracia jego, że zabiją Józefa, brata swego "mówiąc jeden do drugiego: Oto idzie ów mistrz od snów !" Czyli bracia Józefa byli jednomyślni, bo mówili jeden do drugiego: Oto idzie ów mistrz od snów, trójwymiarowych obrazów symbolicznych znaków życia, przyszłych wydarzeń "Nuże, chodźmy i zabijemy go, i wrzucimy go do jakiej studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożar. Zobaczymy, co wyjdzie z jego snów" Czyli wyprawił ojciec Józefa do braci jego z doliny Hebronu, z południa ziemi kanaanejskiej, przyszedł Józef aż do Sychemu, miejsca w centrum ziemi kanaanejskiej, następnie przyszedł do Dotanu, miejsce na północnym zachodzie ziemi kanaanejskiej. I nikt nie chciał pozbawić życia Józefa, i wrzucić go do jakiej studni,i dziki zwierz Józefa nie pożar, tylko bracia jego chcieli pozbawić życia Józefa, brata swego. Zobaczą bracia Józefa, co wyjdzie w przyszłości z jego snów. Analogicznie do przeklętych potomków synów Chama, i miejsca ich zamieszkania, na południu, w centrum, i na północnym zachodzie, którzy nazwali się "braćmi i pasterzami ludzi" I potomków synów Jakuba, którzy zmówili się, że pozbawią życia Jezusa Zbawiciela (Rdz 37,15-20)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-13, 15:42 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,21-23

"A gdy to usłyszał Ruben, chciał go wyrwać z ich rąk i rzekł: Nie zabijajmy go" Czyli a gdy mowę słów braci swoich usłyszał Ruben, syn Lei i Jakuba (Rdz 29,32), nie chciał, by pozbawili życia Józefa, brata swego i rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów do braci swoich, by nie zabijali Józefa, brata swego "Potem Ruben rzekł do nich: Nie przelewajcie krwi, wrzućcie go do tej studni na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki. Chciał go bowiem wyratować z ich rąk i przyprowadzić do ojca" Czyli potem Ruben rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów do braci swoich, aby nie umieszczali krwi - falowego nośnika informacji pozbawienia życia brata (grzech), w swoich nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów (dusza, pole energetyczno - informacyjne, aura), i w całym uniwersum holograficznym, który czyni falowe zakłócenia w oddziaływaniach informacyjnych, wszelkich rodzajów informacji w wszechinformacji ze wszechinformacją. A za czynienie falowych zakłóceń w systemie duchowo - informacyjnym, na pewno poniesie śmiertelne konsekwencje każdy, kto tak czyni. Wrzućcie go do studni, śmierci zastępczej czyniąc falowy nośnik informacji, by pozbawić życia brata swego, na pustkowiu nieświadomości, uczynionego falowego nośnika informacji, by pozbawić życia brata swego, ale nie czyńcie falowego nośnika informacji pozbawienia życia brata swego. Chciał bowiem zastąpić falowy nośnik informacji pozbawienia życia brata swego, falowym nośnikiem informacji, który miał pozbawić życia brata swego, by uratować życie brata swego "A gdy Józef przyszedł do braci swoich, ściągnęli z Józefa szatę jego, szatę z długimi rękawami, którą miał na sobie" Czyli a gdy Józef przyszedł do braci swoich, ściągnęli z Józefa szatę jego, dokonując czynu, którym zakryją zastępczy czyn, który miał pozbawić życia brata swego, szatę z długimi rękawami, którą miał na sobie, aby dokonany czyn zastępczy, który miał pozbawić życia brata swego był zakryty kompleksowo (Rdz 37,21-23)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-15, 16:33 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,24-26

"Pochwycili go i wrzucili do studni. A studnia ta była wyschnięta, nie było w niej wody" Czyli pochwycili go, by dokonać czynu zastępczego, pozbawienia życia brata swego i wrzucili go do studni, śmierci zastępczej, by pozbawić życia brata swego. A studnia śmierci zastępczej, która miała pozbawić życia brata swego była wyschnięta, bez świadomości, że uczynili falowy nośnik informacji, by pozbawić życia brata swego, nie było w niej wody, źródła świadomości, aby nie czynić falowych nośników informacji, myślą, słowem i uczynkiem, które czynią zakłócenia w systemie duchowo - informacyjnym. A za czynienie falowych nośników informacji, myślą, słowem i czynem (grzech), na pewno poniesie śmiertelne konsekwencje każdy, kto tak czyni "Potem zasiedli do posiłku, a gdy podnieśli oczy, ujrzeli karawanę Ismaelitów, przybywających z Gileadu; wielbłądy ich niosły wonne korzenie, balsam i mirrę, a szły niosąc to do Egiptu" Czyli potem gdy wrzucili Józefa do studni, śmierci zastępczej, by pozbawić życia brata swego, na pustkowiu nieświadomości, że uczynili falowy nośnik informacji, by pozbawić życia brata swego. Zasiedli do posiłku, by spożywać pokarm - rodzaj informacji (Rdz 1,29-30; 18,8) do oddziaływań informacyjnych, z funkcjonalnie ukształtowanymi wewnętrznie rodzajami informacji. A gdy percepcją ujrzeli karawanę Ismaelitów, potomków Ismaela, syna Abrahama, którego urodziła Abrahamowi Hagar Egipcjanka, niewolnica Sary, żony Abrahama (Rdz 25, 12), przybywających z Gileadu, południowego wschodu ziemi kanaanejskiej, których wielbłądy niosły wonne korzenie - rodzaje informacji, balsam i mirrę - rodzaje informacji, z jednego rodzaju informacji, a szły niosąc to, by sprzedać w Egipcie "Wtedy rzekł Juda do braci swoich: Jaki pożytek z tego, że zabijemy brata naszego i zataimy, żeśmy go zabili" Czyli wtedy rzekł Juda, syn Lei i Jakuba (Rdz 29,35)do braci swoich: Jaki pożytek z tego, co nie jest zgodne z przeznaczeniem jego, że zabijemy brata swego, i nie zatają, że go zabili, bo uczynią falowy nośnik informacji, w swoich nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów, i w całym uniwersum holograficznym, że bracia zabili brata swego (Rdz 37,24-26)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-16, 19:04 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,27-31

"Chodźcie, sprzedajmy go Ismaelitom. Nie podnośmy na niego ręki naszej, gdyż jest on bratem naszym i z ciała naszego. I usłuchali go bracia" Czyli chodźcie by sprzedać brata naszego Ismaelitom, potomkom synów Ismaela, syna Abrahama. Nie podnośmy na niego ręki - rodzaj informacji naszej, by pozbawić życia brata naszego, gdyż jest on bratem naszym i z ciała - jednego rodzaju informacji naszej, jak balsam i mirra - rodzaje informacji, z jednego rodzaju informacji. I usłuchali mowy słów Judy, bracia jego "Gdy więc przechodzili mężowie, kupcy midianiccy, wyciągnęli Józefa ze studni na górę i sprzedali Józefa Ismaelitom za dwadzieścia srebrników, ci zaś przywiedli Józefa do Egiptu" Czyli gdy więc przechodziła karawana mężów kupców midianickich, potomków synów Midiana, syna Abrahama, z drugiej żony Ketury (Rdz 25,1), wyciągnęli Józefa brata swego ze studni, śmierci zastępczej na górę tej studni i sprzedali Józefa, brata swego Ismaelitom, potomkom synów Ismaela, syna Abrahama za dwadzieścia srebrników, ci zaś przywiedli Józefa do Egiptu, by sprzedać go w Egipcie, jak wonne korzenie - rodzaje informacji, balsam i mirrę - rodzaje informacji, z jednego rodzaju informacji. "A gdy Ruben wrócił do studni, a nie było w studni Józefa, rozdarł szaty swoje" Czyli a gdy Ruben wrócił do studni, śmierci zastępczej, do której wrzucili Józefa, brata swego, a nie było w tej studni Józefa, wtedy rozdarł szaty swoje, bo w nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów Rubena, nie było uczynionego falowego nośnika informacji, że wyciągnęli Józefa ze studni, śmierci zastępczej i sprzedali brata swego Ismaelitom za dwadzieścia srebrników (Mat. 26,15) "a powróciwszy do braci, rzekł: Nie ma chłopca, dokąd ja teraz pójdę ? " Czyli a powróciwszy do braci swoich rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik mowy słów Rubena do braci swoich, bo nie było chłopca, młodszego brata, którego wrzucili do studni, śmierci zastępczej, dokąd ma teraz pójść, by szukać brata swego ? "Wtedy wzięli szatę Józefa, zabili kozła i umoczyli szatę we krwi" Czyli wtedy na mowę słów Rubena, wzięli szatę, którą ściągnęli z Józefa, zabili kozła - rodzaj informacji i umoczyli szatę, Józefa we krwi - nośnik informacji o śmierci kozła (Rdz 37,27-31)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 2019-07-17, 15:54 
Pochłaniacz
Offline

Dołączył(a):2010-07-28, 11:25
Posty:283
Lokalizacja: kielce
Księga Rodzaju 37,32-36

"Potem posłali tę szatę z długimi rękawami do ojca i kazali powiedzieć: Znaleźliśmy to ! Rozpoznajże, czy to szata syna twego, czy nie ?" Czyli potem posłali szatę Józefa z długimi rękawami umoczoną we krwi - nośnik informacji o śmierci kozła, do ojca, aby dokonany czyn zastępczy, który miał pozbawić życia brata swego był zakryty kompleksowo, i kazali powiedzieć ojcu swemu: Znaleźliśmy to ! Szatę z długimi rękawami, którą ściągnęli z Józefa i umoczyli we krwi - nośnik informacji o śmierci kozła. Rozpoznać ma ojciec, czy to szata syna jego, czy nie ?, której nośnik informacji był w ojca nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów bez kompleksowego nośnika informacji o szacie Józefa umoczonej we krwi kozła, w ojca nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów "A on poznał ją i rzekł: To jest szata syna mojego, dziki zwierz pożarł go; tak z pewnością rozszarpał Józefa" Czyli a ojciec jego poznał szatę Józefa z długimi rękawami i rzekł: To jest szata syna mojego, której nośnik informacji był w ojca nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów bez nośnika informacji kompleksowej o szacie Józefa umoczonej we krwi kozła, dziki zwierz nie pożarł Józefa, tylko jego bracia chcieli pozbawić życia Józefa, brata swego; tak z pewnością nie rozszarpał dziki zwierz Józefa, bo wtedy z pewnością ojciec jego nie rozpoznał by szaty syna swego. "Wtedy Jakub rozdarł szaty swoje i włożył wór na biodra, i przez długi czas opłakiwał syna swego" Czyli wtedy Jakub rozdarł szaty swoje, bo w Jakuba nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli słów i czynów nie było nośnika informacji, że bracia sprzedali Józefa, brata swego, i włożył wór, nośnik informacji o żałobie po śmierci kozła, na biodra - rodzaj informacji, i przez długi czas opłakiwał śmierć kozła "Próbowali go pocieszyć wszyscy synowie jego i wszystkie córki jego, ale nie dał się pocieszyć (po śmierci kozła) i mówił: W żałobie zejdę do syna mego do grobu (w żałobie będzie po śmierci kozła, aż do swojej śmierci) I opłakiwał go ojciec(i opłakiwał śmierć kozła ojciec) "Midianici zaś sprzedali go w Egipcie Potyfarowi, dworzaninowi faraona, dowódcy straży przybocznej (faraona, potomkom synów Chawili, syna Kusza, potomka Chama, Genesis 10,6-7)" Przeklętym nieświadomym oddanym szatanowi, by być jego medium (Rdz 3,1-5), w negowaniu i w manipulowaniu rzeczywistych faktów i rzeczywistych słów Pisma Świętego Boga Wszechmogącego, za które na pewno poniesie śmiertelne konsekwencje każdy, kto tak czyni. Analogicznie do każdego z nas, aby w naszych nośnikach informacji o całości rodzaju informacji, myśli, słów i czynów były nośniki informacji kompleksowej wiedzy biblijnej, że "bracia" i "pasterze" chcą nas pozbawić życia wiecznego. Wrzucą nas do studni wiecznej śmierci, i będą żądać zapłaty za negowanie i manipulowanie rzeczywistych faktów i rzeczywistych słów Pisma Świętego Boga Wszechmogącego, za które na pewno poniesie śmiertelne konsekwencje każdy, kto tak czyni (Rdz 37,32-36)

_________________
I poznacie prawdę,a prawda was wyswobodzi,bo przyczyną wszelkiego zła jest brak wiedzy biblijnej zbieżnej ze świecką.


Zgłoś post
Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

Re: Instrukcja życia w systemie duchowo - informacyjnym
PostNapisane: 2019-07-17, 21:28 
Bóg przyszedł do mnie
Chciałbym podzielić się z wami moim świadectwem. Jak to Bóg przyszedł do mnie.
Urodziłem się w rodzinie uważanej za katolicką. Otrzymałem wszystkie sakramenty. Od dzieciństwa Bóg był mi przedstawiany jako sędzia, który karze za nasze złe uczynki, a za dobre wynagradza. Budził we mnie bardziej lęk, aniżeli miłość, bo nigdy od Niego nic dobrego nie dostałem (tak mi się wtenczas wydawało), a życie moje nie było zbyt szczęśliwe. Raczej zawsze próbowałem się przed Nim chować, a nie szukać Go. Często bałem się Boga spotkać, aby przypadkiem czegoś mi nie kazał albo czegoś nie zabronił. Bo wiadomo, jak mi coś będzie kazał zrobić, to będzie się to wiązało z jakimś wyrzeczeniem, dyskomfortem, a wtedy raczej pogorszy mi się w życiu, a nie polepszy. Odkąd pamiętam, mój ojciec nadużywał alkoholu. Często z tego powodu wybuchały w domu kłótnie, awantury. 
Będąc w wieku około 5 lat, przyglądałem się rodzinom moich rówieśników z tak zwanych „normalnych” rodzin i zapragnąłem mieć właśnie taką kochającą się rodzinę. Babcia mówiła mi, że Bóg może spełniać nasze prośby, więc prosiłem go sercem dziecka, aby ojciec przestał pić, aby nie było kłótni w domu, aby tata był ze mną, abym był kochanym dzieckiem. Niestety, po paru moich modlitwach zobaczyłem, że nic się nie zmienia: ojciec jak pił, tak pije, bieda – jak była, tak i jest itd. Wniosek przyszedł szybko: Bóg mnie nie słucha. Bóg nie spełnia próśb, Bóg się mną nie interesuje, Bogu też na mnie nie zależy. Bóg jeśli jest, to mało go obchodzę. Muszę sobie radzić w życiu sam i nikogo nie potrzebuję. 
Komunię Świętą i sakrament bierzmowania przyjąłem bez wiary, bez wewnętrznej potrzeby oraz wiedzy, o co tak naprawdę chodzi w przyjmowaniu sakramentów. Inni je przyjmowali, to ja też, właśnie żeby nie być innym. Lecz moje serce wcale do Boga się nie zbliżyło, a przynajmniej tego nie odczułem, i zdanie o Nim pozostało podobne jak w dzieciństwie. Jeśli chodziłem do kościoła, to pod przymusem katechety, mamy, nakazu, bojaźni przed karą Bożą, a nie z własnego wyboru. W kościele czasem byłem (dla tradycji), ale na Mszy Świętej raczej myślami, duchowo nieobecny. Sąsiedzi uważali nas za katolicką rodzinę. 
Tak mijały lata bez Boga, bez spowiedzi. Ożeniłem się, mamy dwójkę dzieci. Pracując zawodowo, układało się nam wspaniale, ale do czasu. Spotkałem kiedyś człowieka z innej kultury, który zapytał się mnie, czy wierzę w Jezusa i czy jestem katolikiem. Trochę zaskoczony pytaniem, trochę przestraszony, na dwa pytania odpowiedziałem negatywnie – zaparłem się Boga. Po chwili pomyślałem, ale „ze mnie żenada”, nawet nie przyznałem się, że jestem ochrzczony, po Komunii, bierzmowany, mam ślub kościelny. I od tej chwili, od tamtego momentu z perspektywy czasu dostrzegam, że Jezus wziął się za mnie. 
Wspaniałą pracę, którą miałem od kilku lat (prestiżową, dobrze płatną i nie męczącą), straciłem w jednej chwili (podczas nieobecności urlopowej). W gospodarstwie domowym zaczęło nam brakować pieniędzy. Aby żyć na dotychczasowym poziomie, postanowiłem rozpocząć własną działalność gospodarczą, zaciągnąłem ogromny kredyt, którego nie mogliśmy spłacić z dochodów firmy. Po czasie pieniądze się skończyły, obrót w firmie był marny, ogromny dług został. Nie widziałem wyjścia z sytuacji, nawet małego światełka. 
Pewnego wieczoru kupiłem alkohol, aby się upić. Miałem nadzieję, że smutki może staną się lżejsze do zniesienia. W domu byłem wtedy sam, drzwi były zamknięte. Po upiciu się, w mojej głowie pojawiały się myśli koszmarnie złe. Zły duch zaczął mi przypominać wszystkie tragiczne momenty w moim życiu. Jakby patykiem rozdrapywał zagojone, zapomniane rany. Przypominał sytuacje z mojego życia, aby pokazać, jaki jestem: do niczego, nie kochany, wyśmiewany, nie potrafiący wyżywić rodziny, niechciany, nic dobrze nie potrafiący zrobić, bez talentów, jedno wielkie dno, nie zasługujące na czyjąkolwiek miłość lub szacunek. I ja w głębi serca przyznawałem temu rację. Powodowało to ogromny ból, ból mojej duszy, taki ból, że jedyną ucieczką od niego wydawała się śmierć, a właściwie pewność, że śmierć to najlepsze rozwiązanie. Zacząłem robić wyrzuty Bogu, bez nadziei, że mi odpowie. – Dlaczego moje życie jest takie popaprane? Nie takie, jak mają inni, nie takie jakbym chciał, zawsze pod górę. Nie było odpowiedzi. Po około godzinie takich rozmyślań i płaczu byłem zdecydowany. Wstałem z wersalki i poszedłem do kuchni, aby poszukać sznurka, paska, może odkręcić gaz. Wiedziałem, że nie chcę żyć. Miałem 38 lat (tyle, ile ten człowiek, przy sadzawce Betesda).
Była sobota około godziny 23:00. W drodze z pokoju do kuchni zrobiłem kilka kroków. I nagle – Wszechogarniający pokój... Jest mi tak bezpiecznie, niczego się nie boję. Potężny ocean Miłości ogarniał moją duszę i wlewał się do niej. Światłość niepojęta, wszędzie, biała, tak ogromna, że powinna razić, a nie raziła, parzyć, a nie było mi wcale gorąco. Było mi tak dobrze. W życiu nie było mi tak dobrze. Wiedziałem już, moja dusza wiedziała (mimo, że byłem przed sekundą pijany, dusza moja była trzeźwa): To Ty jesteś, Jezu, (stwierdzenie ze zdziwieniem). Istniejesz naprawdę. Pewność, radość. Myślałem, że Ciebie nie ma, może żyłeś kiedyś, ale nie dziś. Nie wierzyłem w Twoje istnienie tu i teraz, wiesz przecież. Już dusza moja wie i pragnie poznawać Ciebie w każdej sekundzie więcej i więcej, chcę o Tobie wiedzieć jak najwięcej, być jak najbliżej Ciebie, w Tobie, poznawać Ciebie. 
Tu padły słowa, których nie zapomnę do końca życia i jeszcze dłużej.
Były to słowa Jezusa: KOCHAM CIĘ (ciepły, męski, spokojny głos). 
Wielka fala miłości spłynęła na mnie. Poznałem ogrom miłości Boga do mnie. Miłość zalała całą moją duszę. Rozpłakałem się. Łzy wylewały się ze mnie strumieniami (to nie był zwykły płacz, ale rzeki łez). Jezus dał mi zobaczyć swoją duszę. Widzę, stojąc przed Tobą, Jezu, jak nędzna jest dusza moja, jak mała, czarna, skulona, jakby mokra, spleśniała cuchnąca szmata, którą nawet dotknąć przez rękawiczkę bym się brzydził – powiedziałem. Zapytałem Jezusa. – Mnie? Za co mnie możesz kochać? Nędzny, marny jestem, Ty wiesz, jaki jestem. Nie jestem godzien Twojej miłości. Nie jestem godzien kochania.


Zgłoś post
Góra
  
Cytuj  

Re: Instrukcja życia w systemie duchowo - informacyjnym
PostNapisane: 2019-07-17, 21:30 
Poczułem uderzenie, strumień miłości bezinteresownej, pełnej akceptacji, bezwarunkowej, za nic, od zawsze i na zawsze. Zobaczyłem małe nierozerwalne strumienie (miłości, opieki) wychodzące ze światła Jezusa do każdego człowieka i poczułem, że Bóg sam opiekuje się każdym człowiekiem i każdego bezgranicznie zna i kocha. Po odczuciu bezwarunkowej wielkiej miłości moje nastawienie do mojej osoby się zmieniło. – Skoro jesteś i mnie kochasz tak wielką miłością i jest mi tak dobrze z Tobą..., to ja już nie chcę sam sobie odbierać życia, nie ma już we mnie takiej woli (jakby nigdy nie było), ale chcę być z Tobą na zawsze, zawsze przy Tobie, zabierz mnie z sobą.

Już wiedziałem, że On jest, jest Miłością i najlepiej przecież się zajmie moją rodziną, nie odczuwałem żadnego lęku, żalu, że zostawię bliskich na ziemi. Wręcz przeciwnie cieszyłem się, że Bóg się o nich zatroszczy w najlepszy dla nich sposób. Była chęć odejścia, ale motyw był już inny, nie chciałem odchodzić z tego świata, bo mi tak źle, ale chciałem odejść, bo jest mi tak dobrze z Jezusem. A może nie tyle odejść z tego świata, co wrócić do Ojca, do domu. Bo tam jest mój dom, moje miejsce. Nie jestem z tego świata. 
Jezus (myśl do mojej duszy. Z Bogiem można rozmawiać bez słów):
– Znajdziesz mnie w Kościele i w Moim słowie, nie zostawię cię sierotą, jestem zawsze przy tobie. Teraz wiesz, że Ja jestem zawsze przy tobie i zawsze cię kochałem, kocham i będę kochał.
– Ale w kościele mam Cię szukać? Zapytałem. Ci księża są tacy... no, wiesz jacy... nie lubię ich, denerwują mnie, zawiodłem się na nich.
Jezus: Choćby wszyscy kapłani na świecie cię zawiedli, wiedz, że Ja Jestem najwyższym kapłanem, a Ja nigdy nie zawodzę. Za kapłanów się módl, bo są ukochanymi duszami Moimi. Wiedz, że mają więcej pokus niż Ty.
– Panie, widzę swoją duszę i wiem, jaka jest. Ale stojąc przed Tobą w oceanie Twojego pokoju, miłości i światła, ja, nędznik, chcę być z Tobą na wieki. Prowadź mnie do siebie, do wieczności z Tobą. Nie puszczę Ciebie, będę się trzymał... Twojej nogi. Jakbyś chciał pójść gdzieś beze mnie, nie puszczę Cię, choćby cierpienia moje na ziemi były ogromne, muszę być zawsze z Tobą na wieki, muszę, chcę, pragnę. 
Jezus nie powiedział mi, że mnie nie zabierze, ale dał mi odczuć, jaki będzie mój największy smutek zaraz przed wejściem do nieba. Poczułem, że będzie to smutek powodowany tym, że tak mało istnień ludzkich doprowadziłem do Boga i na tak mało zaistnień ludzi, dzieci, na tym świecie wyraziłem zgodę. Że moja radość nie będzie pełna, jeśli w niebie nie znajdzie się więcej dusz, które mógłbym przyprowadzić do Pana. Radość nie jest pełna, jeśli nie mamy się nią z kim podzielić. Chciałem, aby jak najwięcej dusz cieszyło się ze mną pobytem w niebie.
Spotkanie się zakończyło tak nagle jak się rozpoczęło. Nie wiem, ile trwało? Może sekundę, może dwie godziny. Podczas przyjścia Jezusa, wiem, to dziwne, ale nie było czasu.
Po półtora roku urodził mi się syn
Następnego dnia rano, gdy wyszedłem na ulicę, patrzyłem na twarze ludzi. Próbowałem w ich spojrzeniach dostrzec informacje, że do nich też przyszedł kiedyś Jezus, bo przecież nie jestem wyjątkowy, skoro był i u mnie, to i u nich na pewno. Miałem przekonanie, że do nich też przychodzi, tylko nie mówią o tym fakcie. Chciałem krzyczeć na ulicy z radości, że Jezus jest. Lecz odwagi mi zabrakło. Wahadełko, które miałem z czasów młodzieńczych i niekiedy z niego korzystałem, wyrzuciłem do kanału ściekowego, czułem, że tam jego miejsce. Zacząłem nosić krzyż na piersi, chodzić do kościoła w niedziele i niekiedy w dni powszednie, szukać Jezusa, szukać rozmowy z Nim, tyle chciałem, żeby mi powiedział, wyjaśnił. Z wielkim strachem poszedłem do spowiedzi, ale była ona bardzo krótka i płytka. O wizycie Jezusa w moim domu i w duszy kapłanowi nawet nie wspomniałem. Znowu strach, że uzna mnie za wariata. Wysłuchałem gdzieś w internecie fragmentów „Dzienniczka” Siostry Faustyny. Większość niedzielnych Mszy (przez 4 lata) ofiarowałem za dusze czyśćcowe i prosiłem świętą Faustynę o obecność przy mnie na Mszach Świętych, gdyż bluźnierstwa w mojej głowie i rozproszenia podczas nabożeństw były bardzo silne. Prosiłem dusze czyśćcowe o modlitwę za mnie.
Po około 4 latach od opisanych powyżej zdarzeń, podczas Mszy Świętej chciałem coś ofiarować Bogu, Jezusowi (czułem, że tak mało daje od siebie Komuś, kogo kocham). Zacząłem szukać w myślach, co ja mam takiego najcenniejszego, cóż bym mógł ofiarować. Pierwsza myśl – nic nie mam. Za chwilę przyszła odpowiedź. Życie. Wolną wolę. W głowie pojawiała się myśl ze słowami: życie chcesz oddać? Wolną wolę? Spójrz na świętych, jak oni skończyli, w biedzie, zabici, zagłodzeni w celi, odrzuceni, nie rozumiani przez innych, jeden ukrzyżowany głową w dół. Większości się dobrze nie powodziło. Tego chcesz? Wtedy to właśnie powiedziałem szybko, nie rozmyślając nad złym głosem. 
– Panie, po ludzku to nic nie mam (sławy, bogactwa, urody, wiedzy, umiejętności, talentu, pobożności), ale to, co mam, to oddaję Tobie. Życie i wolną wolę. Niech się dzieje w moim życiu wola Twoja; co chcesz, to rób. Mam umrzeć dziś – dobra. Mam być kaleką – dobra. Mam zwariować albo być uznany za wariata – dobra. Mam być żebrakiem – dobra. Zgadzam się na wszystko. Niech się dzieje wola Twoja. Niech Twój plan, nie mój, względem mojej osoby się realizuje, bezwarunkowo. Oczywiście, daj, Panie, siłę, abym Twoim planom podołał, nigdy nie zwątpił, z Tobą wszystko mogę. 
Uświadomiłem sobie, że właściwie pierwszy raz prawdziwie się pomodliłem: ... bądź wola Twoja. Od pojawienia się Jezusa w moim życiu klepałem pacierz rano i wieczorem, nie zastanawiając się, co właściwie mówię. Oddanie życia i woli było jak skok w przepaść. Lęk odczuwałem, ale wiedziałem, że jak „skoczę” bez żadnych zabezpieczeń, czyli moich pomysłów na życie, On mnie złapie. On ma dla mnie swój plan, a ja jestem gotów go wypełnić, byle bym tylko był z Nim w niebie. 
Kilka dni później prosiłem Ducha Świętego o dobrą spowiedź. Był czas przed Wielkanocą. Czułem, że dotychczasowe spowiedzi były nijakie, z marszu, na szybko, pobieżne, bez wiary, że w konfesjonale jest Jezus. Chciałem się wyspowiadać z całego życia.


Zgłoś post
Góra
  
Cytuj  

Re: Instrukcja życia w systemie duchowo - informacyjnym
PostNapisane: 2019-07-17, 21:32 
Podczas spowiedzi płakałem, wymieniłem parę grzechów, ale też wyznałem, że zgrzeszyłem łamiąc wszystkie przykazania Boże (nie byłem w stanie przypomnieć sobie szczegółowo moich wszystkich grzechów), nawet zabiłem, tak zabiłem Boga, Jezusa, swoimi grzechami, moje grzechy przybiły Go do krzyża, chcę wrócić do Boga, prosić o wybaczenie. Słysząc słowa Jezusa w ustach kapłana, że mi odpuszcza, po rozgrzeszeniu, rozpłakałem się jeszcze bardziej.
Zaczęło się na dobre. Wychodząc z kościoła zobaczyłem, że coś się zmieniło na świecie. Kocham wszystkich ludzi. Kocham siebie, kocham trawę, kocham drzewa, każdy liść na drzewie był bardziej zielony, kontury kształtów bardziej zarysowane, cały świat był wyraźniejszy, nasycony pełnią barw. W każdym z tych liści widziałem dzieło Boga. Chciałem tańczyć, śpiewać, skakać. Biec do ludzi ze słowami: Jezus mnie kocha. Nogi stały się lżejsze, jakby unosiłem się 10 cm nad ziemią. Wiedziałem, Bóg wybaczył mi wszystkie grzechy, jest ze mną. Jestem bez grzechu. 
Pomyślałem: Panie Boże, może już w moim życiu nie będzie drugiej takiej wyjątkowej, bezgrzesznej chwili, pewnie zaraz mnie zabierzesz do siebie, bo jak nie teraz, to kiedy? Z naprzeciwka zobaczyłem nadjeżdżający samochód. Pomyślałem, zaraz auto skręci na chodnik, na mnie, i ...Pan mnie zabierze. Ma szansę mnie zbawić dla nieba. Niestety, przejechało koło mnie, normalnie, ulicą. Uświadomiłem sobie, że skoro teraz mnie nie zabrał, a moment, aby trafić do nieba wydawał się idealny, to On wierzy we mnie, ma nadzieje, wie, że do nieba pójdę, ale jeszcze nie w tym czasie. Choć myśl – Panie Boże, ale ryzykujesz; a jak nie będzie takiej drugiej chwili, hmm...? – w głowie była. Wiedziałem, że plan Boży względem mojej osoby i mojego pobytu na ziemi jeszcze się nie zakończył i że ja sam siebie nie zbawię przez moją bezgrzeszność, ale dzięki Jego miłosierdziu. 
Przyszedłem do domu i powiedziałem, że Jezus będzie z nami mieszkał. Domownicy uznali to za jakiś dobry żart. Ale ja naprawdę chciałem, aby z nami mieszkał. W tym dniu przyszło morze łask, o które nawet nie prosiłem. Wierzcie mi, nie prosiłem. Nawet o łaskach, które mógłby mi dać, nie myślałem. 
Zostałem uwolniony od gier komputerowych. Do tej chwili potrafiłem zaniedbywać rodzinę, siedząc godzinami przed komputerem. Prosiłem dzieci, aby chowały mi płyty z grami, abym nie grał od razu jak przyjdę z pracy. Sam nie potrafiłem się opanować. Nieraz grałem do 2-3 w nocy. Otrzymałem łaskę uwolnienia od internetu. Kiedyś przeglądałem godzinami strony, nawet te, które mnie nie interesowały. Bóg zmienił zniewalający internet na służący do wyszukiwania Jego słowa, nauki Kościoła, żywotów świętych. Otoczyłem się przedmiotami przypominającymi mi o Bogu, aby w roztargnieniu dnia o Nim nie zapominać: obrazki, cytaty z Pisma Świętego, aplikacja z Biblią w telefonie, wyświetlacz z wizerunkiem Jezusa itp. Dar składania rąk do modlitwy na znak: Czyń, Panie, ze mną, co chcesz. Twoja wola niech się dzieje. Ze smutkiem patrzę, jak mało osób składa ręce podczas Mszy Świętej (także kapłanów), modlę się za nie, aby oddały życie Jezusowi całkowicie i bezwarunkowo. Podczas większości Mszy świętych nie śpiewałem wraz z ludźmi, jakoś nie chciało mi się, trochę się wstydziłem. Pan Jezus powiedział do mnie w myślach podczas jednej z nich „ jak myślisz, o co się modlą ludzie niemi i nie słyszący, co mi obiecują jeśli ich uzdrowię, jak będą dziękowali? Pomyślałem, modlą się o sprawny słuch, o możliwość mówienia. I w podzięce obiecują Tobie, że będą wychwalali Boga śpiewem na każdej Mszy świętej, Boże. I zaraz dane było mi zrozumienie. Ja mówię, ja słyszę, mam to wszystko od Boga i Jemu za to nie dziękuję, nie wychwalam go śpiewem na Mszy, nie używam tego daru. Od tej chwili śpiewam. Taka wydawałaby się drobna rzecz, a jest dla Boga ważna i miła. Podobnie jest z darem chodzenia, mamy nogi, a Bogu za nie dziękujemy. Każdego ranka przecież stawiamy nogę na podłodze jak wstajemy z łóżka. Czasem nie chce nam się iść, na spacer, do kościoła, procesję, pielgrzymkę. Człowiek uzdrowiony z kalectwa pewnie rano wielbiłby Boga, że może chodzić, po uzdrowieniu biegłby na Mszę. A my mam te wszystkie dary, są dla nas tak oczywiste, że aż nie zauważalne i za nie, nie dziękujemy. Nie dziękujemy za wiele oczywistych, wydawałoby się nam rzeczy. 
Teraz, mój bracie/siostro na najbliższej Mszy, nie denerwuj się, że jakaś Pani w kościele śpiewając fałszuje, dziękuj Bogu, że masz dobry słuch i słyszysz ten fałszywy ton. Nie narzekaj, że masz tyle pracy w domu, tyle do zmywania naczyń, tylko dziękuj Bogu, to znaczy, że Twoi bliscy są niedaleko. Nie narzekaj, że masz dużo do prasowania, tylko dziękuj, to znaczy, że masz dla kogo prasować. Nie narzekaj za rachunek za czynsz, tylko dziękuj, znaczy że masz gdzie mieszkać. Zastanów się czasem, które myśli są Tobie bliższe, daru czy braku. Dla człowieka, który chce być blisko Boga wszystko będzie darem (nawet choroba) za który należy dziękować. Natomiast osoba będąca daleko od Niego, będzie stale narzekać, że coś jej brakuje (zdrowia, pieniędzy, urody, talentu, szczęścia). 
Pojawiła się także u mnie, wola mówienia prawdy i troska o wypowiadane słowa, aby nie pojawiło się pośród nich kłamstwo. Chrześcijaństwo przestaje być nudne, nijakie, jeśli zaczniemy mówić prawdę, prawdę z miłością do drugiego człowieka. Spróbujcie, zobaczycie, co wtedy się dzieje: zły się wścieka, ludzie zaczynają cię obrażać, wyzywać od nawiedzonych wariatów, katoli, itd. 
Zostałem też uwolniony od pornografii, od chęci posiadania rzeczy, kupowania, uwolniony od marzeń o posiadaniu czegoś materialnego, w ogóle uwolniony od samych marzeń, jako takich. Pojawił się niesamowity głód słowa Bożego. Do dziś trudno mi przeżyć jeden dzień bez Pisma Świętego i rekolekcji, kazań wysłuchanych w internecie. Tęsknota za Jezusem. Chęć wykonywania każdej czynności z Jezusem. Nawet małej, typu – przekopanie ogródka. Przypominanie odczucia Jego miłości i tęsknota za Nim. Dar częstej spowiedzi. Częsta spowiedź zapobiega zatwardziałości serca. Widać swoje grzechy. Przed nawróceniem nie byłem u prawdziwej spowiedzi jakieś 30 lat i uważałem, że ja nie mam grzechów, najwyżej drobne wady, ale inni mają gorsze. Pojawiło się wyczulenie na złe utwory muzyczne, teledyski, piosenki zawierające teksty okultystyczne, bluźniercze (mimo, że są śpiewane w niezrozumiałych dla mnie językach, to czuję, że niosą złe treści). Bardzo zaczęły mi się podobać piosenki religijne.


Zgłoś post
Góra
  
Cytuj  

DrukujPowiadom znajomego 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32 ... 34  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2


  Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Możesz rozpoczynać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO